Jak szkoli się bodyguardów w jedynej w Polsce i jednej z czterech na świecie szkole dla ochroniarzy VIP-ów

Jak szkoli się bodyguardów w jedynej w Polsce i jednej z czterech na świecie szkole dla ochroniarzy VIP-ów

20 lutego 2019 Wyłącz przez Sibilian

Bodyguardzi to nieodzowny element świata milionerów, członków rodzin królewskich i celebrytów. Aby dostać się do elitarnego grona agentów ochrony, najpierw trzeba przejść przez wyczerpujący proces szkolenia. W European Security Academy pod Poznaniem sprawdziłam na czym polega ten trening.

Na pierwszy rzut oka to miejsce wygląda jak luksusowa posiadłość na wsi. Duży dom, wiatrak, ule na łące. Na dzień dobry dostaję pyszną kawę i upieczone w tutejszej kuchni domowe rogaliki nadziewane dżemem i posypane cukrem pudrem. Siedzę w dużym rustykalnym salonie z ogromnym oknem z widokiem na jezioro, pachnie drewnem, którym wyłożony jest sufit i podłogi.

Do pokoju wchodzi człowiek w ubraniu w kolorze khaki. Jego uścisk ręki jest bardzo mocny. Przez chwilę mam wrażenie, że on zmiażdży mi dłoń. Ściskam więc jego rękę z całej siły. – Andrzej Bryl – przedstawia się. Obok stoi sięgający mu do ramienia mężczyzna o wzroku, który wydaje się przeszywać wszystkich na wylot. Stężenie testosteronu wzrasta i już nie opadnie przez kilka najbliższych godzin.

Plecak jednego z kursantów European Security Academy, fot. Katarzyna SzczerbowskaPlecak jednego z kursantów European Security Academy, fot. Katarzyna Szczerbowska

Dr Andrzej Bryl jest gospodarzem i założycielem European Security Academy w miejscowości Włościjewki, niedaleko Poznania, do której właśnie trafiłam. To ekspert z zakresu ochrony osobistej, twórca militarnego systemu bojowego BAS oraz mistrz wschodnich sztuk walki. Pod koniec lat 70 opracował taktyczno-bojowy system walki w kontakcie bezpośrednim BAS, stosowany w jednostkach specjalnych wojska i policji.

Na razie rozmawiamy o salonie, w którym siedzę. Andrzej Bryl mówi, że wszystko tu było robione z sercem, że dom został zbudowany z cegieł pochodzących z rozbiórki jakiegoś starego domu położonego w pobliżu. Przyglądam się dużemu prostokątnemu kominkowi, wielkiej rybie zawieszonej na ścianie, meblom z ciemnego surowego drewna, tonę w wygodnej kanapie. Właściwie gdyby nie badawczy wzrok i podszyty wojskowym szlifem body language gospodarza, można byłoby odnieść wrażenie, że jest się w luksusowy pensjonacie.

Nagle pada hasło Mogadiszu. Żeby się tam znaleźć nie będę musiała wsiadać do samolotu do Somalii. w Mogadiszu jestem po pięciominutowym spacerze. To atrapa miasta w dolinie. Duża wieża ze ścianą wspinaczkową i kilka domów, podobnych do tych, które widuje się na filmach o arabskich miastach. We wnętrzach jest wszystko, co ma stwarzać iluzję, że naprawdę jest się gdzieś na Bliskim Wschodzie – biurka, krzesła, komputery, kanapy, kolorowy rzeźbiony stolik, na którym stoi plastikowy kubek z resztką wody na dnie. Na podłodze leży monstrualna opona. Dowiaduje się, że bieganie z nią jest elementem porannej rozgrzewki. Po pajęczynie wąskich desek o 6:00 rano nosi ją pięciu mężczyzn uważając, żeby nie musnęła tych desek.

W Mogadiszu spędzam kilkadziesiąt minut. Krążę po tarasach, na których stoją manekiny poplamione farbą. To ślady pocisków, którymi do nich strzelano. W European Security Academy strzelanie ćwiczy się godzinami. Tak, żeby sięganie po broń i celowanie stało się odruchem świetnie zapamiętanym przez ciało.

European Security Academy / www.euseca.comEuropean Security Academy / www.euseca.com

Teraz jedziemy na strzelnicę. Od Mogadiszu dzieli ją 10 kilometrów. Wreszcie mam okazję zobaczyć, jak wyglądają kursanci. Spodnie bojówki, kamizelki, czarne bluzy z logo akademii. Średnia wieku trzydzieści parę lat. Nie ma wśród nich ani jednej kobiety, bo te do akademii trafiają rzadko. Jedna raz na parę miesięcy. Na bodyguardów szkolą się byli policjanci i żołnierze z jednostek specjalnych. Teraz na szkoleniu jest grupa z Finlandii i grupa złożona z przybyszów z różnych krajów. Słyszę angielski, rosyjski. Ktoś jest czarny, ktoś ma azjatyckie rysy. Pokazują, jak przeprowadza się nieuzbrojoną osobę przez miejsce, w którym może w każdej chwili i z każdej strony paść strzał. Mężczyznę w kamizelce kuloodpornej otacza siedmiu mężczyzn z bronią gotową do strzału. Na dźwięk gwizdka łapią go i prowadzą pochyloną postać osłaniając własnymi ciałami i strzelając we wszystkie strony.

Na sąsiedniej strzelnicy Finowie trenują strzelanie z kałasznikowów z odległości 50 metrów. Wcześniej przez chwile biegali, robili przysiady i pompki, tak, żeby tuż przed strzałem trochę się zmęczyć. Ja też chce spróbować strzelić. Ich instruktor daje mi słuchawki i ochronne okulary, które zakładam na swoje optyczne okulary. Dotąd miałam w ręku tylko wiatrówkę na obozach harcerskich i karabinek sportowy kbks na lekcjach przysposobienia obronnego. Strzelam dobrze. Trenowałam strzelanie przez dwa lata. Teraz jednym strzałem mogę zestrzelić papierowy kwiatek na strzelnicy w wesołym miasteczku. Tu jest trochę inaczej, bo kałasznikow jest cięższy, nie mam wprawy w ładowaniu go, a do tego odrzuca silnie przy każdym strzale. Tarcza też wygląda inaczej. Do tej pory strzelałam do okrągłych tarcz. Ta jest większa i jest na niej zarys sylwetki człowieka. Dochodzę do wniosku ze strzelaniem to bym chyba sobie tu poradziła. Gorzej z krążeniem z monstrualną oponą po deskach, wspinaniem się, spuszczaniem się po linie, bieganiem po wzgórzach, sztukami walki i przedzieraniem się przez bagna, a to wszystko czekałoby mnie na kursie.

W European Security Academy szkoli się bodyguardów, którzy będą chronili VIP-ów. Są tu kursy dla specjalistów, łączących chronienie ludzi z kierowaniem samochodem, dla pracowników ochrony statków pływających w miejscach, w których mogą być one narażone na ataki piratów, ludzi strzegących bezpieczeństwa osób pracujących w krajach podwyższonego ryzyka, np. lekarzy.

Nakręcony tu program „Tajemnice bodyguardów” Andrzeja Słodkowskiego, który pokazuje telewizja Discovery Channel to niepowtarzalna okazja do zobaczenia z bliska, na czym polega ich praca i jak wygląda szkolenie profesjonalistów. Na co dzień bodyguardzi korzystają z najnowocześniejszych rozwiązań technologicznych. Poruszają się pojazdami opancerzonymi. Mają przy sobie broń automatyczną i porozumiewają się za pomocą nowatorskiego sprzętu telekomunikacyjnego. Na świecie istnieje niewiele miejsc, w których szkolą się najlepsi agenci ochrony, gdzie mogą zdobywać specjalistyczną wiedzę i fachowe umiejętności.
To elitarne akademie bezpieczeństwa. European Security Academy w miejscowości Włościjewki, niedaleko Poznania jest jednym z czterech najlepszych tego typu miejsc na świecie.

Kandydaci chcący przystąpić do szkolenia na agenta muszą być w świetnej kondycji fizycznej i psychicznej. Rekrutacja odbywa się w różnych państwach na całym świecie – w Wielkiej Brytanii, Francji, Holandii, RPA, a także w Polsce.

Przed jakimi wyzwaniami muszą stanąć osoby chcące zostać agentami strzegącymi bezpieczeństwa VIP-ów? Zobacz na własne oczy, jak szkoli się elita bodyguardów. Premiera programu „Tajemnice bodyguardów” już w sobotę, 8 listopada, o godz. 18.00 na Discovery Channel.

źródłó: http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107881,16929099,jak-szkoli-sie-bodyguardow-w-jedynej-w-polsce-i-jednej-z-czterech.html