BAS-3 // ONLINE
--:--:--
SEARCH // PORTAL BAS-3

ESC aby zamknąć · ↑↓ aby nawigować

Czołg Sherman obładowany maskowaniem wjeżdża w kurzu między ruiny zabudowań włoskiego miasteczka
◆ PORTAL BAS-3

Fot. Alexander M. Stirton / Department of National Defence, Wikimedia Commons , licencja domena publiczna

M4 Sherman – czołg średni, którego przewagą była produkcja, nie pancerz

· 19 min czytania
◆ Również w: II Wojna ŚwiatowaWojsko

M4 Sherman nie był najlepiej opancerzonym ani najsilniej uzbrojonym czołgiem II wojny światowej i nigdy nie miał taki być. Amerykańscy konstruktorzy świadomie postawili na maszynę „wystarczająco dobrą”, którą da się wyprodukować w kilkudziesięciu tysiącach egzemplarzy, przewieźć przez Atlantyk i naprawić w warunkach polowych w kilka godzin. Ta kalkulacja okazała się trafna, a legenda o czołgu, który rzekomo palił się od byle trafienia, ma z dokumentami historycznymi niewiele wspólnego.

Geneza Shermana – następca M3 Lee i filozofia czołgu wystarczająco dobrego

Sherman powstał jako odpowiedź na wady swojego poprzednika. M3 Lee był rozwiązaniem pomostowym (ang. stopgap), wdrożonym do produkcji głównie dlatego, że amerykański przemysł nie dysponował jeszcze wieżą zdolną pomieścić armatę kalibru 75 mm. Departament Uzbrojenia zaczął szukać następcy niemal w momencie, w którym pierwsze M3 zjechały z taśmy montażowej.

Ograniczenia M3 Lee – armata 75 mm w kadłubie i sylwetka nie do ukrycia

Główną armatę kalibru 75 mm w czołgu M3 Lee umieszczono w bocznym sponsonie kadłuba, co bardzo mocno ograniczało jej pole ostrzału w poziomie. Żeby wycelować w ruchomy cel, kierowca musiał obracać całym czołgiem. Na szczycie kadłuba zamontowano małą wieżę z armatą 37 mm, a nad nią jeszcze wieżyczkę dowódcy z karabinem maszynowym – w efekcie konstrukcja urosła do ponad trzech metrów wysokości. Brytyjczycy, którzy otrzymali M3 jako pierwsi i użyli go w Afryce Północnej, docenili niezawodność i siłę ognia, lecz tak wysokiej sylwetki nie sposób było ukryć za rzeźbą terenu.

Prace nad maszyną z armatą 75 mm w obrotowej wieży ruszyły równolegle z produkcją M3. Prototyp T6 zaprezentowano w połowie 1941 roku, a standaryzacja pod oznaczeniem Medium Tank M4 nastąpiła jeszcze przed przystąpieniem Stanów Zjednoczonych do wojny. Nazwę „Sherman” nadali Brytyjczycy, konsekwentnie nazywający amerykańskie czołgi nazwiskami generałów z wojny secesyjnej – w tym przypadku na cześć Williama Tecumseha Shermana.

Wymagania US Army – niezawodność, standaryzacja i transport morski

Amerykańska armia musiała sprostać wyzwaniu logistycznemu, którego nie znał ani Wehrmacht, ani Armia Czerwona. Każdy czołg musiał najpierw przepłynąć ocean, a następnie być obsługiwany przez mechaników pracujących tysiące kilometrów od rodzimych fabryk. To wymusiło konkretne założenia taktyczno-techniczne.

  • Rygorystyczne wymogi masy i gabarytów – Sherman musiał nie przekraczać nośności mostów polowych, żurawi portowych i platform kolejowych, co z góry zamykało drogę do stosowania pancerza o grubości znanej z niemieckich Tygrysów.
  • Standaryzacja podzespołów – ten sam zestaw części pasował do maszyn z różnych zakładów, dzięki czemu w polowych magazynach nie trzeba było gromadzić kilku odmian tego samego elementu.
  • Podatność obsługowa – silnik można było wymienić w warunkach polowych w kilka godzin, bez konieczności rozbierania połowy kadłuba i używania dźwigów o dużej nośności.
  • Niezawodność ponad osiągi – wskaźniki gotowości bojowej amerykańskich pułków pancernych sięgały 90 procent, podczas gdy w niemieckich batalionach czołgów ciężkich w drugiej połowie 1943 roku często spadały do 36 procent.

Filozofia „wystarczająco dobrego” czołgu wynikała również z przedwojennej doktryny. Amerykańskie regulaminy z lat 1941–1943 zakładały, że do zwalczania broni pancernej przeciwnika służą wyspecjalizowane niszczyciele czołgów (ang. tank destroyers), podczas gdy czołgi średnie mają wspierać piechotę i wyzyskiwać powodzenie w głębi ugrupowania wroga. Kiedy w Normandii okazało się, że starcia pancerne są codziennością, ta doktryna zaczęła kosztować załogi życie.

Przewaga technologiczna – stabilizator, ergonomia i biały fosfor

Choć Sherman ustępował niemieckim czołgom ciężkim pod względem grubości pancerza, górował nad nimi technologią i ergonomią. Był wyposażony w żyroskopowy stabilizator armaty 75 mm (w płaszczyźnie pionowej). Choć nie pozwalał on na precyzyjne strzelanie w pełnym biegu, umożliwiał utrzymanie celu w celowniku podczas jazdy i oddanie strzału ułamki sekund po zatrzymaniu wozu – zanim niemiecki działonowy zdążył w ogóle naprowadzić działo.

Czołg zaprojektowano z myślą o załodze. Włazy miały wspomaganie sprężynowe, wnętrze było (jak na standardy pancerne) przestronne, a wieża posiadała obrotową podłogę. Co więcej, Shermany wyposażono w mały agregat prądotwórczy (pieszczotliwie zwany Little Joe), który pozwalał na ładowanie akumulatorów i zasilanie systemów wieży przy zgaszonym silniku głównym. Amerykańscy czołgiści dysponowali też doskonałą amunicją z białym fosforem (WP), która służyła nie tylko do stawiania zasłon dymnych, ale była masowo wykorzystywana do „oślepiania” Tygrysów i Panter oraz zwalczania piechoty.

FIG_01 // VISUAL_REF
Czołg Sherman obładowany maskowaniem wjeżdża w kurzu między ruiny zabudowań włoskiego miasteczka
Sherman kanadyjskiego Ontario Regiment wjeżdża do San Pancrazio we Włoszech. Kampania włoska była pierwszym teatrem, na którym Sherman walczył na masową skalę w Europie.Fot. Alexander M. Stirton / Department of National Defence, Wikimedia Commons (domena publiczna)

Produkcja Shermana jako narzędzie strategii

Skala produkcji w przypadku Shermana była realnym parametrem taktycznym, a nie tylko ciekawostką statystyczną. Amerykański przemysł potraktował czołg jak wyrób masowy i dostarczył go w liczbie, której żadna niemiecka fabryka nie mogła zrekompensować jakością pojedynczej maszyny.

Blisko 50 000 egzemplarzy – liczba, która rozstrzygnęła spór

Między lutym 1942 a lipcem 1945 roku jedenaście głównych zakładów wyprodukowało od 49 234 do 49 324 Shermanów – drobne rozbieżności w źródłach wynikają z faktu, czy do puli wlicza się prototypy i podwozia przeznaczone od razu do przebudowy na wersje specjalne. Jedynym czołgiem II wojny światowej, który przewyższył Shermana pod względem liczby wyprodukowanych egzemplarzy, był radziecki T-34 z wynikiem około 84 tysięcy wozów. Dla porównania zakłady Henschela zbudowały 1347 Tygrysów, a Panter powstało niespełna 6 tysięcy.

Kolosalną różnicę robiła również cena i czas produkcji. W 1942 roku Sherman kosztował około 33 tysięcy dolarów, a w 1945 roku poszczególne warianty wyceniano na 44 556–64 455 dolarów. Wyprodukowanie Tygrysa pochłaniało ponad 250 000 marek (dwukrotnie więcej niż Panzera IV), a jego budowa trwała nieporównywalnie dłużej.

Naprawy polowe i logistyka – przewaga niewidoczna w tabelach

Statystyki produkcyjne to zaledwie połowa obrazu. Drugą część stanowił system logistyczny, który potrafił ten sprzęt dostarczyć na front i utrzymać w ciągłym ruchu. Amerykańskie warsztaty polowe masowo przywracały uszkodzone Shermany do służby, ponieważ konstrukcję zaprojektowano z myślą o łatwym demontażu. Przednią osłonę przekładni można było zdemontować w warunkach polowych, a cały zespół napędowy wysuwano od tyłu pojazdu.

Niemcy mierzyli się z odwrotnym problemem. Do odholowania jednego uszkodzonego Tygrysa potrzeba było dwóch lub trzech ciężkich ciągników Sd.Kfz. 9 (Famo), a próba wyciągnięcia go z błota za pomocą drugiego czołgu tego samego typu nierzadko kończyła się spaleniem sprzęgła lub zatarciem silnika w holowniku. Uszkodzona niemiecka maszyna, której nie dało się ewakuować, była maszyną straconą i często wysadzaną przez własną załogę. Sherman po prostu wracał do jednostki naprawczej.

REKLAMA

Warianty Shermana – silniki, kadłuby i coraz mocniejsze uzbrojenie

Oznaczenia od M4 do M4A6 nie określają chronologicznego ciągu modernizacji. Wersja M4A4 nie była nowocześniejsza od M4A3 – litera po numerze wskazywała przede wszystkim na rodzaj zastosowanego zespołu napędowego. Amerykański przemysł nie miał jednego dostawcy silników zdolnego zaspokoić całe zapotrzebowanie, dlatego poszczególne rodziny produkowano równolegle w różnych zakładach i przydzielano armiom w zależności od wybranej logistyki paliwowej.

Rodziny silnikowe – od gwiazdowego Continentala po Forda GAA

Podstawowe wersje M4 i M4A1 otrzymały silnik w układzie gwiazdowym Continental R-975 o mocy 350–400 KM, wywodzący się z lotnictwa. Model M4A1 wyróżniał się w pełni odlewanym górnym pancerzem kadłuba o charakterystycznym, zaokrąglonym kształcie, podczas gdy pozostałe wersje miały kadłuby spawane z walcowanych płyt pancernych. Odlew był droższy technologicznie, ale eliminował spoiny, które przy trafieniu potrafiły pękać.

WariantSilnikCecha wyróżniającaProdukcja wersji bazowej
M4Continental R-975 (gwiazdowy, benzynowy), 350–400 KMkadłub spawany6 748
M4A1Continental R-975 (gwiazdowy, benzynowy), 350–400 KMkadłub górny odlewany6 281
M4A2GM 6046 (bliźniaczy silnik Diesla), 375 KMnapęd wysokoprężny, głównie eksport (Lend-Lease)8 053
M4A3Ford GAA V8 (benzynowy), 450 KMulubiona, najbardziej niezawodna wersja US Army1 690 (+2 420 z mokrymi komorami)
M4A4Chrysler A57 (blok 5 silników rzędowych), 370 KMwydłużony kadłub, podstawowa baza dla Fireflya7 499
M4A6Caterpillar D-200A (gwiazdowy diesel), 450 KMprodukcja zakończona na kilkudziesięciu wozach75

Liczby w tabeli dotyczą podstawowych odmian uzbrojonych w armatę 75 mm. Rodziny M4A1, M4A2 i M4A3 doczekały się później wersji z potężniejszą armatą 76 mm i haubicą 105 mm, więc łączny dorobek każdej z nich jest wyższy. Wozy z silnikami wysokoprężnymi (M4A2) trafiały głównie do ZSRR, Wielkiej Brytanii i korpusu piechoty morskiej (USMC), ponieważ siły lądowe US Army opierały swoją logistykę na benzynie i nie chciały komplikować łańcuchów dostaw.

Armata 76 mm, Jumbo i Easy Eight – odpowiedź na niemieckie pancerze

Pierwszy seryjny Sherman uzbrojony w długolufową armatę 76 mm M1 wyjechał z fabryki w styczniu 1944 roku, a chrzest bojowy przeszedł w lipcu, podczas operacji Cobra. Pociski wystrzeliwane z nowej armaty przebijały 125 mm pancerza walcowanego ustawionego prostopadle z odległości 100 metrów i 106 mm z dystansu kilometra (wobec odpowiednio 88 mm i 73 mm dla starej armaty 75 mm M3). Wyrównywało to szanse w starciu z najnowszymi wersjami Panzera IV, ale wciąż nie gwarantowało przebicia przedniego pancerza Pantery.

Równolegle, w odpowiedzi na konkretne wyzwania pola walki, powstały dwie wyspecjalizowane odmiany:

  • M4A3E2 Jumbo – ciężki czołg szturmowy z pogrubionym pancerzem czołowym kadłuba (do 101,6 mm) i nową wieżą o grubości ścian dochodzącej do 152 mm. Masa wozu wzrosła do blisko 38 ton. Od maja do lipca 1944 roku zbudowano zaledwie 254 egzemplarze, przeznaczone do prowadzenia kolumn pancernych i przełamywania silnych umocnień.
  • M4A3E8 Easy Eight – wersja wprowadzona w sierpniu 1944 roku, wyposażona w nowe zawieszenie z poziomymi sprężynami (HVSS – Horizontal Volute Spring Suspension), które zastąpiło starszy system VVSS. Szersze gąsienice zmniejszyły nacisk jednostkowy na podłoże, wyraźnie poprawiając mobilność w błocie i śniegu. Przydomek wziął się wprost z fabrycznego oznaczenia eksperymentalnego E8.

To właśnie model Easy Eight okazał się konstrukcją najbardziej przyszłościową, pozostając w uzbrojeniu wojsk amerykańskich aż do 1957 roku i stanowiąc trzon sił pancernych w wojnie w Korei.

Sherman Firefly – brytyjska konwersja, która zmieniła układ sił

Brytyjczycy rozwiązali problem niewystarczającej siły ognia w sposób radykalny. Zamiast czekać na dostawy nowych amerykańskich czołgów, zdołali zmieścić w standardowej wieży Shermana 17-funtówkę kalibru 76,2 mm (Ordnance QF 17-pounder) – najlepsze działo przeciwpancerne, jakim dysponowali alianci zachodni. Tak narodził się Firefly, jedyny seryjny wariant Shermana z okresu wojny, który mógł skutecznie zwalczać Pantery i Tygrysy od czoła na typowych dystansach bojowych.

Armata 17-funtowa – postrach niemieckiej broni pancernej

Standardowym pociskiem przeciwpancernym z czepcem ochronnym i balistycznym (APCBC) 17-funtówka przebijała 163 mm pancerza z 500 metrów i 150 mm z kilometra. Przy użyciu nowoczesnego pocisku podkalibrowego z odrzucanym sabotem (APDS) przebijalność rosła aż do 256 mm z 500 metrów, choć w praktyce amunicja ta trafiała na front rzadko i borykała się z problemami z celnością na większych dystansach. Nawet standardowe pociski pozwalały jednak zniszczyć czołg Tygrys z bezpiecznej odległości.

Konwersja wymagała jednak kompromisów. Nabój 17-funtowy był znacznie dłuższy od amerykańskiego 75 mm, dlatego zlikwidowano stanowisko strzelca kadłubowego (pomocnika kierowcy), zamieniając je na dodatkowy magazyn amunicji. Z 77 przewożonych pocisków zaledwie 23 znajdowały się bezpośrednio pod ręką ładowniczego. Radiostację przeniesiono do pancernej skrzyni dospawanej z tyłu wieży, a charakterystyczna, długa lufa zdradzała pozycję Fireflya niemieckim obserwatorom już z dużej odległości.

Niemieckie załogi szybko nauczyły się rozpoznawać Fireflya po długiej lufie i priorytetyzować go jako główny cel. Brytyjczycy odpowiedzieli kamuflażem – przednią część lufy malowano na biało lub jasnoszaro z ciemnym cieniowaniem od spodu (tzw. countershading), aby z dystansu wydawała się krótsza i przypominała standardową armatę 75 mm. Do końca wojny zmontowano od 2100 do 2300 egzemplarzy Fireflya, z czego większość oparto na przedłużonych kadłubach wersji M4A4.

Cena przebudowy – ciasnota i oślepiający podmuch

Firefly miał wady, o których często zapomina się podczas analizowania suchych tabel przebijalności. Wystrzał z 17-funtówki generował ogromny podmuch wylotowy, który wzbijał tumany kurzu, zdradzając pozycję wozu i chwilowo oślepiając działonowego. Obserwację skutków ognia musiał z reguły przejmować dowódca. Ponadto brytyjska amunicja odłamkowo-burząca do tego działa była wyraźnie słabsza od amerykańskich odpowiedników kalibru 75 mm, co czyniło Fireflya gorszym narzędziem do zwalczania piechoty i gniazd oporu.

Z tego powodu Brytyjczycy i wojska Wspólnoty Narodów (w tym 1. Dywizja Pancerna gen. Maczka) stosowali taktykę mieszaną: standardem stał się jeden Firefly przydzielany do plutonu z trzema zwykłymi Shermanami. Wozy z działem 75 mm wspierały piechotę, a Firefly pozostawał z tyłu, pełniąc rolę mobilnej osłony przeciwpancernej.

„Ronson” i „Tommy cooker” – anatomia mitu o palącym się Shermanie

To najtrwalsza czarna legenda związana z M4 Sherman i jednocześnie ta, która najgorzej znosi konfrontację z badaniami historycznymi. Shermany oczywiście płonęły po przebiciu pancerza, ale powód był zgoła inny, niż głosi popularny mit, a odsetek spalonych wozów wcale nie był wyższy niż w przypadku czołgów niemieckich.

Skąd wzięły się przydomki (i dlaczego brakuje na nie dowodów)

Popkulturowy mit głosi, że alianccy pancerniacy nazywali Shermana Ronsonem w nawiązaniu do sloganu reklamowego zapalniczek: „zapala za pierwszym razem, za każdym razem”. Problem polega na tym, że firma Ronson zaczęła używać tego hasła dopiero w latach 50. XX wieku – po wojnie. Przydomek ten nie pojawia się w żadnych oficjalnych raportach, dziennikach bojowych ani wspomnieniach z lat 1942–1945. Termin Ronson Sherman istniał, ale w nomenklaturze wojskowej oznaczał konkretnie czołg wyposażony w miotacz ognia wyprodukowany przez firmę Ronson.

Podobnie wygląda kwestia przezwiska Tommy cooker. W czasie I wojny światowej nazywano tak małą okopową kuchenkę spirytusową, wydawaną brytyjskim żołnierzom (potocznie zwanym „Tommies”). Po wojnie autorzy książek przypisali tę łatkę Shermanowi, ale w archiwach z epoki brakuje na to potwierdzenia.

Do tych samych wątpliwości wraca brytyjskie Tank Museum w Bovington, które przechowuje własne egzemplarze M4. W poniższym materiale kuratorzy stawiają pytanie wprost – czy Sherman był czołgiem udanym, czy tylko licznym – i przechodzą przez zarzuty o słaby pancerz, zbyt lekkie działo oraz skłonność do zapalania się:

Odpowiedź na pytanie o pożary kryje się nie w zbiornikach paliwa, lecz w miejscu, w którym wożono pociski.

To amunicja, nie benzyna paliła Shermany

Głównym winowajcą pożarów nie był silnik benzynowy, lecz wadliwe rozmieszczenie amunicji. We wczesnych wersjach Shermana pociski znajdowały się w nieosłoniętych komorach w sponsonach nad gąsienicami – czyli dokładnie w miejscu, w które najczęściej trafiały niemieckie pociski przeciwpancerne. Amerykańskie badania balistyczne wskazały ten problem jednoznacznie: zbiorniki paliwa we wrakach znajdowano najczęściej nienaruszone, a ocalali czołgiści opisywali „oślepiające strugi ognia pod dużym ciśnieniem”, co jest charakterystyczne dla gwałtownego spalania prochu w łuskach (ładunków miotających), a nie rozlanej benzyny.

Doraźnym rozwiązaniem wprowadzonym w 1943 roku było dospawanie dodatkowych, calowych płyt pancernych (tzw. appliqué armor) na burtach kadłuba, dokładnie na wysokości magazynów amunicji. Skuteczność tego rozwiązania była dyskusyjna; miało ono raczej działanie psychologiczne, poprawiając morale załóg.

Brytyjska sekcja badań operacyjnych (ORS) poddała analizie próbkę 40 zniszczonych Shermanów z walk w Normandii (między 6 czerwca a 10 lipca 1944 roku) – spłonęły 33 z nich, czyli 82 procent. W tych samych badaniach odnotowano, że po trafieniu spłonęło 80 procent zbadanych Panzerów IV, 80 procent Tygrysów i 63 procent Panter. Sherman nie palił się częściej od niemieckich maszyn. Złudzenie wynikało z faktu, że na polu bitwy było go nieporównywalnie więcej.

Mokre komory amunicyjne (wet stowage) – ostateczne rozwiązanie problemu

Przełom nastąpił wraz z wprowadzeniem do produkcji od stycznia 1944 roku wersji oznaczanych literą W (np. M4A3(76)W). Amunicję przeniesiono ze sponsonów na podłogę kadłuba, a każdą komorę amunicyjną otoczono płaszczem wypełnionym mieszaniną wody z glikolem antyzamrożeniowym. Przebicie pancerza i komory powodowało rozlanie cieczy na pociski, co gasiło zarzewie ognia, zanim ładunki miotające zdążyły ulec zapłonowi. Rozwiązanie to nazwano wet stowage (mokre komory amunicyjne).

Niemieccy spadochroniarze przechodzą obok zniszczonego czołgu M4A3 Sherman z zerwaną wieżą
Niemieccy spadochroniarze przy zniszczonym Shermanie M4A3 w 1944 roku. Zerwana wieża to typowy efekt detonacji ładunków miotających w komorze amunicyjnej, a nie pożaru paliwa.Fot. Heidrich / Wikimedia Commons (domena publiczna)

Efekt przeszedł oczekiwania konstruktorów. Powojenne badania amerykańskie wykazały, że po przebiciu pancerza paliło się zaledwie 10–15 procent Shermanów z mokrymi komorami (wobec 60–80 procent w wozach starszego typu). Przełożyło się to wprost na przeżywalność załóg. Raporty 12. Grupy Armii z końcowego okresu wojny podawały średnio jednego zabitego i jednego rannego na każdy zniszczony czołg z mokrymi komorami, co czyniło Shermana jednym z najbezpieczniejszych czołgów dla załogi w czasie II wojny światowej.

Raport ORO-T-117 – gdzie trafiano i jak ginęli czołgiści

Najbardziej rzetelny obraz skuteczności alianckiej broni pancernej daje amerykański raport ORO-T-117 „Survey of Allied Tank Casualties in World War II”, sporządzony w 1951 roku przez Alvina D. Cooxa i L. Van Loana Naisawalda z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa. Autorzy przeanalizowali przypadki tysięcy wozów z różnych teatrów działań zbrojnych.

Kluczowe wnioski z raportu obalają wiele mitów:

  • Dystans walki – czołgi niszczone ogniem dział kalibru 75 mm i 88 mm traciły zdolność bojową ze średniej odległości 785 jardów (ok. 720 metrów). Ręczne granatniki przeciwpancerne (broń kumulacyjna, jak Panzerfaust czy Panzerschreck) raziły ze średniej odległości zaledwie 50 jardów (ok. 45 metrów).
  • Miejsca trafień – analiza 139 wozów unieruchomionych podczas forsowania Renu wykazała, że 60 procent trafień przypadło na burty, 37 procent na przód, a zaledwie 3 procent na tył pojazdu. To tłumaczy, dlaczego amunicja w bocznych sponsonach była tak podatna na zapłon. W przypadku ostrzału z Panzerfaustów rósł odsetek trafień w dach i tył wieży, co odzwierciedla specyfikę walk w terenie zurbanizowanym.
  • Straty w ludziach – wynosiły średnio od 2 do 2,5 członka załogi na trafiony czołg (licząc zabitych i rannych). Co ciekawe, żadne stanowisko nie gwarantowało bezpieczeństwa. Odsetek ofiar wynosił: 57% dla dowódców, 51% dla działonowych i ładowniczych, 48% dla strzelców kadłubowych i 47% dla kierowców. Nieco wyższe straty wśród dowódców wynikały z konieczności prowadzenia obserwacji przez otwarty właz wieży.

Badanie brytyjskiej próbki 333 zniszczonych wozów wyjawiło szokujący fakt: 40 procent strat wśród czołgistów miało miejsce całkowicie poza pojazdem, w tym 11 procent w trakcie samej ewakuacji z unieruchomionego wozu. Raport przytacza taktykę niemieckiej piechoty z końcówki wojny – unieruchamiano czołg z Panzerfausta, po czym ewakuującą się załogę masakrowano ogniem z pistoletów maszynowych. Wniosek amerykańskiego dowództwa był brutalnie pragmatyczny: perfekcyjnie wyćwiczona procedura ewakuacji z wozu ratuje więcej istnień ludzkich niż dodatkowe centymetry stali.

Infografika: sylwetka Shermana z opisem podzespołów, rozkład trafień na burty, przód i tył oraz odsetek pożarów przed i po wprowadzeniu mokrych komór amunicyjnych.
Dane z raportu ORO-T-117 w skrócie – gdzie trafiano Shermany, ile z nich płonęło po przebiciu pancerza i co zmieniły mokre komory amunicyjne.
REKLAMA

Sherman na wojnie i po wojnie – od El Alamein po Wzgórza Golan

Sherman walczył na wszystkich frontach II wojny światowej i jako jeden z nielicznych czołgów z tego okresu brał udział w dużych konfliktach zbrojnych jeszcze w latach 70. XX wieku.

Afryka Północna, Włochy i Pacyfik – różne oblicza wojny

Debiut bojowy miał miejsce podczas drugiej bitwy pod El Alamein jesienią 1942 roku. Brytyjska 8. Armia otrzymała pierwsze 300 wozów. Na tle ówczesnych niemieckich Panzerów III oraz włoskich czołgów M13/40 Sherman był maszyną niemal doskonałą – dysponował grubszym pancerzem i armatą 75 mm zdolną niszczyć cele z bezpiecznego dystansu. Krótko po tym amerykańskie dywizje pancerne wylądowały w Afryce Północnej w ramach operacji Torch.

Kampania włoska wymagała innej taktyki. W górzystym, trudnym terenie czołgi głównie wspierały piechotę ogniem pocisków odłamkowo-burzących. Na Pacyfiku z kolei Sherman nie miał godnego przeciwnika w walce pancernej – japońskie czołgi Type 97 Chi-Ha z armatami 57 mm nie stanowiły dla niego zagrożenia. Głównym niebezpieczeństwem w dżungli były miny magnetyczne, ładunki wybuchowe podkładane przez japońskich piechurów samobójców oraz zamaskowane działa polowe.

Normandia – zderzenie ilości z jakością

Latem 1944 roku w normandzkim bocage (gęstej siatce żywopłotów) Sherman spotkał przeciwnika, do walki z którym nie był projektowany. Niemiecka Pantera dysponowała potężną armatą 75 mm KwK 42 L/70, która bez problemu przebijała 149 mm pancerza z odległości kilometra – znacznie więcej, niż wynosiła grubość przedniego pancerza jakiegokolwiek seryjnego Shermana (poza wersją Jumbo).

CzołgMasa bojowaPancerz czołowy kadłubaArmataPrzebijalność z 1000 m (APCBC)Wyprodukowano
M4A3(76)W Sherman33,6 t63,5 mm (kąt 47°)76 mm M1106 mmok. 49 200 (wszystkie wersje M4)
Sherman Firefly34,7 t63,5 mm (kąt 47°)17-funtowa (76,2 mm)150 mm2 100–2 300
Pantera Ausf. G44,8 t80 mm (kąt 55°)75 mm KwK 42 L/70149 mmok. 6 000
T-34-8532 t45 mm (kąt 60°)85 mm ZiS-S-53ok. 100 mmok. 22 000 (do maja 1945)

Powyższa tabela ukazuje jednak tylko teorię. Brytyjski historyk wojskowości John Buckley, analizując statystyki strat w Normandii, udowadnia, że zdecydowaną większość niemieckich sił pancernych stanowiły tam starsze Panzery IV oraz działa szturmowe StuG III – maszyny, z którymi Sherman radził sobie doskonale. Pantery i Tygrysy były w mniejszości, lecz ich psychologiczny mit rósł nieproporcjonalnie do rzeczywistej obecności na froncie.

Po lądowaniu w ramach operacji Overlord na Shermanach walczyła również 1. Dywizja Pancerna generała Stanisława Maczka, zamykając strategiczny kocioł pod Falaise. Polacy wykorzystywali zarówno standardowe maszyny z działem 75 mm, jak i potężne Fireflye.

Lend-Lease, Korea i Super Sherman

W ramach programu Lend-Lease do Związku Radzieckiego wysłano około 4100 Shermanów (głównie wersji M4A2 z silnikami Diesla, co ułatwiało logistykę paliwową Armii Czerwonej opartej na czołgach T-34). Radzieccy czołgiści cenili te wozy za niezawodność i komfort, nazywając je pieszczotliwie emczami (od wymowy oznaczenia M4).

Po II wojnie światowej Sherman nie odszedł do lamusa. Podczas wojny w Korei wersje M4A3E8 (Easy Eight) toczyły skuteczne pojedynki z północnokoreańskimi T-34-85, zyskując przewagę dzięki lepszemu wyszkoleniu załóg i precyzyjniejszym przyrządom celowniczym. Najbardziej radykalnych modernizacji dokonał jednak Izrael. Montaż francuskiej armaty 75 mm (CN 75-50) dał początek wersji M-50, a potężna armata 105 mm (CN-105 F1) stworzyła model M-51, znany szerzej jako Super Sherman. Izraelskie hybrydy z powodzeniem niszczyły arabskie czołgi T-55 i T-62 podczas wojny sześciodniowej (1967) oraz wojny Jom Kippur (1973).

W armii amerykańskiej linię M4 zastąpiły czołgi M26 Pershing i M46 Patton, a ewolucja amerykańskiej broni pancernej doprowadziła ostatecznie do powstania czołgów Abrams. Współczesna doktryna odwróciła jednak założenia z lat 40. – Abrams jest dokładnie tym, czym Sherman z założenia miał nie być: maszyną ekstremalnie ciężką, drogą i produkowaną w tysiącach, a nie dziesiątkach tysięcy egzemplarzy.

M4 Sherman – najczęściej zadawane pytania

Czy M4 Sherman był dobrym czołgiem, skoro przegrywał starcia z Panterą?

Był znakomitym czołgiem w kategoriach o znaczeniu strategicznym – niezawodności, podatności obsługowej, logistyki i masowości produkcji. W bezpośrednim pojedynku od czoła z Panterą pancerz Shermana ustępował niemieckiemu działu, ale takie starcia były rzadkością. Większość niemieckich wozów we Francji stanowiły czołgi PzKpfw IV i działa szturmowe, wobec których Sherman był równorzędnym przeciwnikiem.

Czy przydomek „Ronson” naprawdę pochodzi od reklamy zapalniczek?

Nie. Hasło reklamowe „zapala za pierwszym razem, za każdym razem” firma Ronson spopularyzowała dopiero w latach 50. W dokumentach z okresu wojny ten przydomek nie występuje w odniesieniu do palności czołgu. Nazwa Ronson Sherman oznaczała oficjalnie konkretną wersję wozu z miotaczem ognia tej firmy. Podobnie Tommy cooker był pierwotnie nazwą brytyjskiej kuchenki okopowej z I wojny światowej.

Dlaczego Shermany się paliły i co zmieniły mokre komory amunicyjne?

Główną przyczyną pożarów nie był silnik benzynowy, lecz ładunki miotające pocisków składowanych w bocznych sponsonach kadłuba (najczęściej przebijanych przez wroga). Przeniesienie pocisków na podłogę czołgu i otoczenie komór amunicyjnych płaszczem z wodą i glikolem (tzw. wet stowage) obniżyło odsetek palących się po przebiciu wozów z 60–80 procent do zaledwie 10–15 procent.

Czym różnił się Sherman Firefly od zwykłego Shermana?

Firefly to brytyjska modyfikacja uzbrojona w potężną 17-funtówkę kalibru 76,2 mm zamiast amerykańskiej armaty 75 mm. Brytyjskie działo bez problemu przebijało pancerze Panter i Tygrysów z bezpiecznego dystansu. Ceną za tę siłę ognia była konieczność usunięcia strzelca kadłubowego (aby zrobić miejsce na dłuższą amunicję) oraz bardzo długa lufa, zdradzająca pozycję czołgu.

Czy w Polsce można zobaczyć czołg Sherman?

Tak. Doskonale zachowane egzemplarze Shermana (w tym wersję Firefly) można podziwiać w Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu. Stanowi to piękny hołd dla historii, ponieważ to właśnie na Shermanach walczyli żołnierze 1. Dywizji Pancernej generała Stanisława Maczka.

POWIĄZANE_WPISY