Naseem Hamed zbudował jedną z najbardziej widowiskowych karier w historii brytyjskiego boksu na fundamencie, który każdy trener nazwałby kardynalnym błędem – nisko opuszczonych rąk, skrajnego odchylania tułowia i całkowitego lekceważenia klasycznej gardy. Przez pięć lat trzymał pas wagi piórkowej organizacji WBO i obronił go piętnaście razy, nokautując 31 z 36 pokonanych rywali. Wchodził do ringu saltem nad linami, w masce i na lektyce, a jego uderzenia z lewej ręki przy limicie 57 kilogramów raziły z siłą, jakiej w tej kategorii nikt się nie spodziewał. Wystarczyła jednak jedna noc w Las Vegas i jeden Meksykanin, który nie dał się wciągnąć w jego grę, by cała misterna konstrukcja runęła. Po porażce z Marco Antonio Barrerą Hamed stoczył już tylko jedną walkę i zniknął ze sportu w wieku zaledwie 28 lat.
Kim jest Naseem Hamed? Sheffield, Jemen i sala Brendana Ingle’a
Historia Prince’a zaczyna się w robotniczej dzielnicy Sheffield, w rodzinie imigrantów, którzy przyjechali do Anglii z Jemenu i prowadzili niewielki sklep spożywczy. To nie było środowisko, z którego wywodzą się mistrzowie świata – i Hamed prawdopodobnie nigdy by nim nie został, gdyby nie irlandzki hutnik, który po godzinach uczył w tej dzielnicy dzieciaki boksować.
Dzieciństwo w Sheffield i jemeńskie korzenie
Naseem Hamed urodził się 12 lutego 1974 roku w Sheffield, w wielodzietnej rodzinie jemeńskich imigrantów. W północnej Anglii lat 70. i 80. takie pochodzenie oznaczało codzienne kłopoty na szkolnym podwórku. Właśnie te kłopoty – a nie sportowe ambicje – zaprowadziły siedmioletniego Naseema i jego brata do klubu bokserskiego przy Wincobank.
Relacje o tym, jak dokładnie trafił do Wincobank, różnią się do dziś. Według jednej wersji to rodzice przyprowadzili niesfornego siedmiolatka na salę z czystej desperacji, żeby ktoś wreszcie go okiełznał. Sam Ingle opowiadał zupełnie inną historię. Zgodne jest jedno – nikt wtedy nie planował kariery zawodowej.
Brendan Ingle – trener, który wypatrzył go z piętra autobusu
Brendan Ingle był byłym pięściarzem i pracownikiem huty, który w Wincobank prowadził salę otwartą dla każdego, kto przyszedł. Jak sam wielokrotnie wspominał, po raz pierwszy zobaczył Hameda nie na treningu, lecz z okna na piętrze miejskiego autobusu – siedmiolatek na szkolnym dziedzińcu unikał ciosów trzech starszych chłopaków, nie dając się ani razu trafić.
Ingle nie uczył swoich podopiecznych zgodnie z zasadami klasycznej brytyjskiej szkoły. Kazał im tańczyć wokół narysowanego na podłodze koła, zmieniać pozycję w ruchu i przepuszczać ciosy balansem tułowia, zamiast przyjmować je na gardę. Dla większości uczniów był to po prostu sposób na przetrwanie w ringu, ale w przypadku Hameda ta metoda stworzyła styl, którego nikt nie potrafił skopiować ani rozgryźć. Ich współpraca miała potrwać siedemnaście lat.
Zawodowstwo i pierwsze pasy 1992–1994
Hamed zadebiutował na zawodowych ringach 14 kwietnia 1992 roku, w wieku osiemnastu lat, nokautując Ricky’ego Bearda w 2. rundzie. Błyskawicznie awansował do kolejnych kategorii wagowych i już po dwóch latach dołożył do dorobku dwa liczące się pasy regionalne.
11 maja 1994 roku w rodzinnym Sheffield odebrał Vincenzowi Belcastro mistrzostwo Europy wagi koguciej, wygrywając jednogłośną decyzją po dwunastu rundach. Jesienią tego samego roku znokautował Freddy’ego Cruza w 6. rundzie i sięgnął po tytuł WBC International w wadze superkoguciej. Miał dwadzieścia lat i nieskazitelny bilans walk.

Styl walki Naseema Hameda – opuszczone ręce i moc nie z tej kategorii
Boks Hameda był zaprzeczeniem podręcznika. Trzymał ręce wzdłuż ciała, schodził z linii ciosu, zmieniał pozycję w samym środku wymiany i wyprowadzał uderzenia z kątów, w których teoretycznie nie miał prawa mieć stabilnego oparcia. To szaleństwo działało tylko dlatego, że u jego podstaw leżały nadludzki refleks, perfekcyjne wyczucie dystansu i moc, jakiej ta kategoria wagowa wcześniej nie widziała.
Nieortodoksyjna postawa i praca tułowia
Hamed był mańkutem (walczył z odwrotnej pozycji), ale traktował to niezwykle elastycznie – potrafił płynnie przejść na pozycję klasyczną i wrócić do wyjściowej w ciągu jednej akcji. Zamiast blokować ciosy rękawicami, odchylał głowę i tułów poza zasięg rąk rywala, często wyginając się niemal poziomo do tyłu. Uniki wykonywał tak głęboko, że przeciwnicy trafiali w próżnię i tracili równowagę, a wtedy inkasowali kontrę z pozycji, której nie sposób było przewidzieć.
Wszystkie podstawowe ciosy bokserskie Hamed wyprowadzał inaczej – z opuszczonej ręki, bez żadnej sygnalizacji, często z kroku w bok zamiast z klasycznej, stabilnej pozycji. Ta nieprzewidywalność była jego największym atutem, ale wiązała się z ogromnym ryzykiem. Kiedy rywal zdołał w końcu przewidzieć tor ciosu, Brytyjczyk nie miał za czym się schować.
Skąd brała się moc przy 57 kilogramach
Przy wzroście 163 centymetrów i zasięgu ramion 160 centymetrów Hamed był fizycznie mniejszy od większości rywali. Mimo to zakończył przed czasem 31 z 36 wygranych walk, co w wadze piórkowej jest wynikiem skrajnie nietypowym – w tej kategorii pojedynki najczęściej rozstrzygają się na kartach punktowych.
Źródłem tej destrukcyjnej mocy nie były same mięśnie ramion, lecz potężna rotacja bioder i pełne przeniesienie ciężaru ciała, czyli dokładnie to, co decyduje o tym, jak zwiększyć siłę ciosu niezależnie od gabarytów. Hamed wkładał w pojedyncze uderzenie całą swoją masę, bo nie musiał asekurować się gardą. Cios wychodził jak z katapulty – z pozycji, w której ciało podążało już za uderzeniem.
Ta sama mechanika miała swoją cenę. Nadgarstki i kości śródręcza nie były przystosowane do amortyzowania takich sił, a kontuzje rąk wracały przez całą karierę – pierwszej poważnej nabawił się już w walce o mistrzostwo świata w 1995 roku.
Opisanie tego stylu słowami ma swoje granice – najlepiej ocenić go samemu. W skrócie poniżej widać wszystkie jego elementy naraz: opuszczone ręce, uniki wykonywane samym tułowiem i ciosy wyprowadzane z pozycji, z których teoretycznie nie da się mocno uderzyć:
Zanim przejdziemy do jego najważniejszych pojedynków, warto zebrać atuty i słabości tego stylu w jednym miejscu – bo obie listy wynikają dokładnie z tego samego założenia technicznego.
- Refleks i wyczucie dystansu – pozwalały przepuszczać ciosy bez użycia gardy, bazując wyłącznie na pracy nóg i tułowia.
- Zmiana pozycji w ruchu – rywale nigdy nie wiedzieli, z której strony nadejdzie cios kończący.
- Nieproporcjonalna siła uderzenia – 31 zwycięstw przed czasem w kategorii, w której nokauty są rzadkością.
- Odporność psychiczna – po trzech nokdaunach w walce z Kevinem Kelleyem potrafił wstać i sam zakończyć walkę nokautem.
- Brak gardy – cierpliwy i precyzyjny przeciwnik mógł trafiać go bez większych przeszkód.
- Kruche dłonie – kolejne złamania wymuszały wielomiesięczne przerwy i operacje.
- Uzależnienie od stylu rywala – kiedy przeciwnik odmawiał otwartej wymiany ciosów, Hamed tracił swój główny atut, czyli kontrę.
Wejścia do ringu – widowisko, które było osobnym spektaklem
Zanim Hamed wyprowadził pierwszy cios, publiczność dostawała kilkuminutowy spektakl. Wejścia do ringu były planowane i reżyserowane z rozmachem przypominającym numery estradowe, a stacje telewizyjne traktowały je jako odrębny punkt programu. To był fundament marki, a nie tylko kaprys – i przez lata sprzedawał bilety równie skutecznie, co same nokauty.
Salto nad linami, lektyka i maski
Stałym elementem było salto w przód nad górną liną, wykonywane z krawędzi ringu bez żadnej asekuracji. Do tego dochodziła oprawa, która zmieniała się z walki na walkę.
- Lektyka – Hameda wnoszono na arenę na podniesionej platformie, ponad głowami szalejącej publiczności.
- Maski i kostiumy – w Nowym Jorku pojawił się w masce, w innych walkach w aksamitnych płaszczach i strojach szytych na specjalne zamówienie.
- Choreografia i muzyka – w debiucie w Madison Square Garden tańczył za podświetlonym ekranem do utworu Willa Smitha, a do ringu zmierzał po wybiegu w deszczu konfetti.
- Latający dywan – jedno z najczęściej wspominanych wejść, bezpośrednio nawiązujące do jego bliskowschodnich korzeni.
Wejście do ringu przed walką z Kevinem Kelleyem w 1997 roku trwało dłużej niż sam pojedynek. Amerykańska publiczność w Madison Square Garden zobaczyła taniec za ekranem, przemarsz wybiegiem i salto nad linami – a cała walka skończyła się nokautem w 4. rundzie.
Marka „Prince” i jej koszt
Pseudonim Prince działał w obie strony. Otwierał drzwi do amerykańskiej telewizji, lukratywnych kontraktów i gaż, jakich brytyjski pięściarz wagi piórkowej nigdy wcześniej nie widział, ale narzucał też obowiązek nieustannego potwierdzania własnej wyjątkowości. Hamed obiecywał nokaut w konkretnej rundzie, kpił z rywali na konferencjach i traktował każdą walkę jak teatr.
Podobną drogę przeszedł w tym samym czasie Roy Jones Jr., który również łączył pogardę dla klasycznej gardy z estradową otoczką – i który również zapłacił za to wysoką cenę, gdy refleks zaczął słabnąć. Styl oparty wyłącznie na wybitnych predyspozycjach fizycznych ma tę właściwość, że przestaje działać z dnia na dzień, dokładnie wtedy, gdy te atrybuty słabną.
Tytuł WBO i piętnaście obron pasa
30 września 1995 roku w Cardiff Hamed odebrał Steve’owi Robinsonowi pas mistrza świata WBO wagi piórkowej, kończąc walkę w 8. rundzie. Miał dwadzieścia jeden lat. Przez następne pięć lat nikt nie zdołał odebrać mu tego tytułu w ringu.
Steve Robinson i pas mistrza świata
Robinson bronił pasa po raz ósmy i uchodził za pracowitego, twardego mistrza. Hamed przez cały pojedynek prowokował go, opuszczał ręce i szydził, a walkę zakończył dewastującą serią ciosów w ósmej rundzie. W tym samym starciu nabawił się pierwszej poważnej kontuzji dłoni – problemu, który miał powracać jak bumerang do końca kariery.
Kolejne obrony układały się w serię, w której coraz częściej pojawiały się nazwiska z pierwszej światowej dziesiątki. 8 lutego 1997 roku pokonał Toma Johnsona przez techniczny nokaut w 8. rundzie i dołożył do dorobku pas federacji IBF.
Kevin Kelley 1997 – debiut w Nowym Jorku
19 grudnia 1997 roku Hamed po raz pierwszy wystąpił w Stanach Zjednoczonych, w legendarnej Madison Square Garden, z bilansem 28 zwycięstw bez porażki. Kevin Kelley, były mistrz świata i typowy puncher dysponujący potężnym uderzeniem, nie dał się onieśmielić ani widowisku, ani reputacji Brytyjczyka.
To, co się wydarzyło, do dziś uchodzi za jeden z najbardziej szalonych pojedynków lat 90. Obaj pięściarze lądowali na deskach po trzy razy, a wojna zakończyła się dopiero w 4. rundzie, po 2 minutach i 27 sekundach, gdy Kelley nie zdołał wstać po kolejnym morderczym ciosie. Hamed wygrał, ale przy okazji pokazał całej Ameryce, że przy jego stylu obrony wystarczy jedno dobrze wymierzone uderzenie, by posłać go na matę.
Vázquez, Soto i Sanchez – ostatnie lata na szczycie
Kolejne trzy lata to seria zwycięstw, które utrzymywały go na czele kategorii, choć bokserscy puryści coraz głośniej wskazywali na potężne luki w obronie. Poniższe zestawienie obejmuje pojedynki, które najlepiej definiują jego karierę.
| Data | Rywal | Wynik | Stawka |
|---|---|---|---|
| 30.09.1995 | Steve Robinson | techniczny nokaut w 8. rundzie (wygrana) | tytuł WBO wagi piórkowej |
| 08.02.1997 | Tom Johnson | techniczny nokaut w 8. rundzie (wygrana) | obrona pasa WBO, tytuł IBF |
| 19.12.1997 | Kevin Kelley | nokaut w 4. rundzie (wygrana) | obrona pasa WBO |
| 18.04.1998 | Wilfredo Vázquez | techniczny nokaut w 7. rundzie (wygrana) | obrona pasa WBO |
| 22.10.1999 | César Soto | jednogłośna decyzja po 12 rundach (wygrana) | obrona pasa WBO, tytuł WBC |
| 19.08.2000 | Augie Sanchez | techniczny nokaut w 4. rundzie (wygrana) | 15. obrona pasa WBO |
| 07.04.2001 | Marco Antonio Barrera | jednogłośna decyzja po 12 rundach (porażka) | wakujące tytuły IBO i liniowy |
| 18.05.2002 | Manuel Calvo | jednogłośna decyzja po 12 rundach (wygrana) | tytuł IBO wagi piórkowej |
Wilfredo Vázquez, doświadczony Portorykańczyk z tytułami mistrza świata w dorobku, uległ w 7. rundzie w kwietniu 1998 roku. Półtora roku później Hamed pokonał Césara Soto na punkty i przejął pas WBC, choć sama walka – szarpana, z licznymi klinczami – była daleka od porywającego widowiska, jakiego oczekiwano.
Ostatnią obroną pasa WBO okazało się starcie z Augiem Sanchezem 19 sierpnia 2000 roku. Hamed wygrał przez techniczny nokaut w 4. rundzie, ale ponownie poważnie uszkodził dłoń. Po operacji spędził pół roku poza salą treningową i przytył blisko szesnaście kilogramów – po tej przerwie jego forma już nigdy nie wróciła do dawnego poziomu. Na początku 2001 roku zrzekł się pasa WBO, by uniknąć obowiązkowej walki z Istvánem Kovácsem za niesatysfakcjonującą gażę.
Marco Antonio Barrera – jak rozmontowano Prince’a
7 kwietnia 2001 roku w MGM Grand Garden Arena w Las Vegas Hamed przegrał jednogłośną decyzją z Marco Antonio Barrerą. Sędziowie punktowali 115-112, 116-111 i 115-112 – i żadna z tych kart nie oddaje w pełni tego, jak jednostronny był to pojedynek. To jedyna porażka w jego zawodowej karierze i moment, w którym bezpowrotnie prysł mit nietykalności.
Mechanizm porażki – Barrera odmówił gry
Cały styl Hameda opierał się na jednym założeniu – że rywal będzie atakował. Uniki, kontry i potężne uderzenie działały wtedy, gdy przeciwnik wchodził w wymianę ciosów i odsłaniał się przy własnym ataku. Barrera po prostu tego nie zrobił.
Barrera, znany wcześniej z napierania i otwartej wojny na dystansie półmetra, przez dwanaście rund ani razu nie wdał się w chaotyczną wymianę. Trzymał dystans, schodził do boku, punktował lewym prostym z bezpiecznej odległości i błyskawicznie odskakiwał. Hamed nie miał kogo kontrować, a bez możliwości zadawania ciosów z kontry jego boks tracił rację bytu – w ringu został tylko niski, sfrustrowany pięściarz z opuszczonymi rękami, który sam musiał szukać drogi do półdystansu.
Im dłużej trwała walka, tym wyraźniej widać było bezradność Brytyjczyka. Hamed zaczął wyprowadzać obszerne ciosy z coraz większej odległości, licząc na jedno szczęśliwe trafienie. W ostatniej rundzie doszło do groteskowej sceny – Barrera chwycił go zza pleców i z premedytacją wepchnął głową w narożnik, za co sędzia odjął mu punkt. Na wynik nie miało to absolutnie żadnego wpływu.
Dla Barrery ta noc otworzyła drugą, wspaniałą część kariery – w kolejnych latach stoczył głośne pojedynki między innymi z Mannym Pacquiao. Hamed nigdy nie odzyskał dawnego blasku.
Rozstanie z Brendanem Ingle’em i jego konsekwencje
Źródeł tej porażki trzeba jednak szukać dwa i pół roku wcześniej. W 1998 roku Hamed rozstał się z Brendanem Ingle’em – konflikt dotyczył pieniędzy, kontroli nad karierą i tego, kto komu zawdzięcza sukces. Ostatnią walką, w której trener stał w jego narożniku, było starcie z Wayne’em McCulloughem w Atlantic City w październiku 1998 roku; Hamed twierdził później, że był wtedy przekonany, iż Ingle wręcz życzył mu porażki.
Ton, jakim obie strony mówiły o sobie przez następne lata, nie pozostawiał złudzeń co do skali konfliktu. Ingle w rozmowie z „Observerem” w 2005 roku powiedział wprost, że przez cały czas ich współpracy nie było dnia, w którym Hamed nie próbowałby go upokorzyć. Brat pięściarza, Riath, ripostował: trener mógł talent rozwinąć i pielęgnować, ale nie ma prawa mówić, że stworzył Naza – i to właśnie Ingle nie pozwalał mu dorosnąć. Pogodzić się nie zdążyli, Ingle zmarł w 2018 roku.
Po rozstaniu Hameda prowadził legendarny Emanuel „Manny” Steward, trener Lennoxa Lewisa. Odszedł zaraz po walce z Barrerą, wytykając podopiecznemu skrajny brak profesjonalizmu. Według relacji Stewarda Hamed zlekceważył przygotowania do walki z Meksykaninem, tocząc zaledwie garstkę rund sparingowych z przypadkowymi rywalami i skupiając się niemal wyłącznie na zbijaniu potężnej nadwagi. Herol Graham, dawny kolega z sali w Wincobank, oceniał po latach, że problem tkwił w psychice – Barrera złamał w Hamedzie coś więcej niż passę zwycięstw, a on sam nie potrafił przyjąć do wiadomości, że poczucie niezniszczalności minęło.
Ingle był jedyną osobą, która potrafiła powiedzieć Hamedowi „nie” i wymusić na nim pracę nad detalami. Po rozstaniu Prince trenował w otoczeniu ludzi, którzy nie mieli ani takiego autorytetu, ani takiej wiedzy o jego nieszablonowym boksie – a styl oparty na milimetrach wymagał ciągłej korekty. Różnica między Hamedem z 1997 a Hamedem z 2001 roku nie polegała na utracie szybkości. Polegała na tym, że nikt już nie korygował jego błędów.
Koniec kariery i życie po boksie
Po walce z Barrerą Hamed nigdy nie wrócił do optymalnej formy ani do regularnych startów. Stoczył jeszcze jedną walkę, po czym zniknął ze świata boksu na dobre, nie ogłaszając tego przez lata żadnym oficjalnym komunikatem.
Manuel Calvo 2002 i odejście w wieku 28 lat
18 maja 2002 roku w Londynie Hamed pokonał Hiszpana Manuela Calvo jednogłośną decyzją po dwunastu rundach, zdobywając tytuł federacji IBO. Publiczność gwizdała – zwycięzca przez cały pojedynek bardziej skupiał się na przetrwaniu, niż na walce. To był jego trzydziesty siódmy i ostatni występ zawodowy.
Na decyzję o odejściu złożyło się kilka czynników.
- Przewlekłe kontuzje dłoni – wielokrotne złamania i operacje uniemożliwiały pełne uderzanie na treningach.
- Problemy z wagą – między walkami Prince przybierał kilkanaście kilogramów, a proces zbijania wagi stawał się katorgą.
- Utrata motywacji – po piętnastu obronach pasa i bolesnej porażce nie miał już celu, który by go napędzał.
- Brak rewanżu z Barrerą – Hamed nie skorzystał z klauzuli rewanżowej w wyznaczonym dwumiesięcznym terminie i szansa bezpowrotnie przepadła.
Formalnie nigdy nie zwołał konferencji prasowej, by ogłosić sportową emeryturę. Po prostu przestał wchodzić do ringu, mając zaledwie 28 lat i fenomenalny bilans 36 zwycięstw (31 przed czasem) przy zaledwie jednej porażce.
Wypadek i wyrok z 2006 roku
2 maja 2005 roku Hamed spowodował poważny wypadek drogowy, prowadząc McLarena-Mercedesa z prędkością przekraczającą 90 mil na godzinę, czyli ponad 145 km/h. Kierowca drugiego pojazdu doznał ciężkich obrażeń. Sąd skazał byłego mistrza na 15 miesięcy pozbawienia wolności i czteroletni zakaz prowadzenia pojazdów. Hamed wyszedł na wolność we wrześniu 2006 roku, a pod koniec roku odebrano mu przyznany wcześniej Order Imperium Brytyjskiego (MBE).
Odsuwanie się od dawnego życia zaczęło się jednak wcześniej. Barry Hearn, jego ówczesny promotor, widział go na początku 2004 roku w wadze około 76 kilogramów – jakieś dziewiętnaście kilogramów powyżej limitu wagi piórkowej. Rok później Jonathan Rendall, przygotowując dla „Observera” reportaż o możliwym powrocie Prince’a, zastał człowieka, który trenował samotnie we własnej siłowni przy Abbeydale Road w Sheffield i miał już zupełnie inne zajęcia niż boks – ufundował miejscowy meczet, a razem z bratem zainwestował w nieruchomości i rolnictwo. Glyn Rhodes, kolega z sali Ingle’a od czasów, gdy obaj byli dziećmi, podsumował to jednym zdaniem – nikt z dawnego otoczenia nie potrafi już do niego dotrzeć, jest dla nich stracony.
Po odbyciu kary praktycznie zniknął z przestrzeni publicznej. Zdjęcia, które od czasu do czasu trafiały do brytyjskich tabloidów, pokazywały człowieka znacznie tęższego niż wyrzeźbiony pięściarz z okładek lat 90. – i za każdym razem stawały się materiałem na tanią sensację, a nie na merytoryczną rozmowę o jego dorobku.
Hall of Fame i to, co zostało
W 2015 roku Naseem Hamed został wprowadzony do International Boxing Hall of Fame, a w 2019 roku prestiżowy magazyn The Ring przyznał mu wstecznie pas mistrza wagi piórkowej – siedemnaście lat po ostatniej walce, w uznaniu dominacji w kategorii przez całe lata 90. Pas wręczono mu w ringu w Leeds, przed pojedynkiem Josha Warringtona z Kidem Galahadem, i jak dotąd żaden inny były mistrz świata nie został uhonorowany w ten sposób po zakończeniu kariery. Jego dorobek sportowy nie budzi wątpliwości – piętnaście obron pasa i 31 zwycięstw przed czasem w kategorii, w której nokaut to rzadkość, mówią same za siebie.
Wątpliwości budzi to, co się nie wydarzyło. Hamed nigdy nie zmierzył się z Érikiem Moralesem ani z Juanem Manuelem Márquezem, nie odbudował się po jedynej porażce i odszedł w wieku, w którym większość pięściarzy dopiero wchodzi w swój fizyczny szczyt. Sam styl, który zbudował mu globalną markę, okazał się niemożliwy do skopiowania – żaden z naśladowców nie potrafił opuścić rąk na tak długo i nie ponieść za to natychmiastowych konsekwencji.
Dziś, po pięćdziesiątce, Hamed mieszka w Anglii i trzyma się z dala od fleszy, choć wraca do świata boksu okrężną drogą. Jego synowie, Aadam i Sami, poszli w ślady ojca na zawodowych ringach, a w styczniu 2026 roku do brytyjskich kin trafił film Giant (po premierze na BFI London Film Festival jesienią 2025). To opowieść nie tyle o karierze Prince’a, ile o jego skomplikowanej relacji z Brendanem Ingle’em. W rolę trenera wcielił się Pierce Brosnan, a samego Hameda zagrał Amir El-Masry. To wymowne, że historia najbardziej zapatrzonego w siebie brytyjskiego mistrza ostatecznie okazała się historią o człowieku, którego on sam odsunął w cień.
Naseem Hamed – najczęściej zadawane pytania
Jaki był bilans walk Naseema Hameda?
Hamed zakończył karierę z bilansem 36 zwycięstw i 1 porażki, przy czym aż 31 walk wygrał przed czasem. Stoczył łącznie 37 zawodowych pojedynków w latach 1992–2002. Jedyną przegraną zanotował 7 kwietnia 2001 roku w starciu z Marco Antonio Barrerą.
Dlaczego Naseem Hamed przegrał z Marco Antonio Barrerą?
Barrera zrezygnował ze swojego typowego, agresywnego stylu i przez dwanaście rund utrzymywał chłodny dystans, nie wdając się w wymianę ciosów. Cały boks Hameda opierał się na kontrowaniu atakującego rywala, więc w obliczu braku ataków stracił swoją główną broń. Meksykanin wygrał jednogłośną decyzją, punktując Brytyjczyka z dystansu.
Ile razy Naseem Hamed obronił pas mistrza świata?
Tytuł WBO wagi piórkowej zdobył 30 września 1995 roku po wygranej ze Steve'em Robinsonem i obronił go aż piętnaście razy. Ostatnią obroną było zwycięstwo nad Augiem Sanchezem w sierpniu 2000 roku. Na początku 2001 roku zrzekł się pasa, zamiast stoczyć narzuconą walkę obowiązkową.
Dlaczego Naseem Hamed zakończył karierę w wieku 28 lat?
Bezpośrednią przyczyną były przewlekłe kontuzje dłoni – wielokrotne złamania i kolejne operacje uniemożliwiały mu normalne uderzanie i przygotowania. Do tego doszły rosnące problemy z utrzymaniem limitu wagowego i wyraźny spadek motywacji po jedynej porażce w karierze. Ostatnią walkę stoczył 18 maja 2002 roku z Manuelem Calvo.
Co dziś robi Naseem Hamed?
Hamed od czasu odbycia kary więzienia w 2006 roku za spowodowanie wypadku drogowego unika mediów i nie prowadzi publicznej działalności związanej z boksem. Mieszka w Anglii, a jego synowie Aadam i Sami poszli w jego ślady na zawodowych ringach. W 2015 roku wprowadzono go do International Boxing Hall of Fame, a w 2026 roku jego historię przypomniał film Giant z Pierce'em Brosnanem w roli Brendana Ingle'a.
Walka z Barrerą: https://en.wikipedia.org/wiki/Naseem_Hamed_vs._Marco_Antonio_Barrera
Walka z Kevinem Kelleyem: https://en.wikipedia.org/wiki/Naseem_Hamed_vs._Kevin_Kelley
Reportaż „A prince without a crown” (The Observer, 2005): https://www.theguardian.com/observer/osm/story/0,6903,1404039,00.html
Bilans: https://boxrec.com/en/box-pro/1447
Hall of Fame: http://www.ibhof.com/pages/about/inductees/modern/hamed.html
Britannica: https://www.britannica.com/biography/Naseem-Hamed
ESPN – kandydatura do Hall of Fame: https://www.espn.com/boxing/story/_/id/11753885/prince-naseem-hamed-deserves-hof-election








