Dvalishvili wyjaśnia konflikt z Makhachevem: chodziło o rosyjską flagę, nie o mistrza
Pusta klatka przed galą. Zdjęcie ilustracyjne wygenerowane przez AI – nie przedstawia opisywanego wydarzenia.
Były mistrz wagi koguciej UFC tłumaczy, że jego reakcja po UFC 330 była wymierzona w ekipę Makhacheva wnoszącą rosyjską flagę do klatki, nie w samego zawodnika.
Merab Dvalishvili odniósł się do kontrowersji wokół swojej reakcji na zwycięstwo Islama Makhacheva na UFC 330. Gruzin wyjaśnił w mediach społecznościowych, że jego frustracja nie była skierowana przeciwko mistrzowi wagi półśredniej, lecz przeciwko decyzji jego ekipy o wniesieniu rosyjskiej flagi do oktagonu.
„Lubię Islama Makhacheva. Uważam, że jest świetnym i pokornym mistrzem. Szanuję całą ciężką pracę, którą włożył w swoją karierę, mam dla niego tylko szacunek” – napisał Dvalishvili na platformie X. Dodał jednak, że widok rosyjskiej flagi w klatce go zdenerwował, ponieważ podczas wszystkich swoich pięciu walk o pas UFC nigdy nie otrzymał pozwolenia na wniesienie gruzińskiej ani amerykańskiej flagi.
Gruzin podkreślił, że jego problem dotyczy polityki rosyjskiej, nie obywateli tego kraju. Wskazał na okupację około 20 procent terytorium Gruzji przez Rosję, historię wojen i cierpienia narodu gruzińskiego, a także trwającą agresję na Ukrainę. „Nie nienawidzę Rosjan. Nienawidzę rosyjskiej polityki i rosyjskiego rządu. Mój problem dotyczy rządu i jego działań, nie zwykłych obywateli” – zaznaczył.
Dvalishvili oskarżył także rosyjskie media o nierzetelne przedstawianie jego wypowiedzi. Stwierdził, że nigdy nie przetłumaczą jego słów uczciwie, ponieważ nie pasują do narracji, którą chcą stworzyć. „W Rosji nie ma wolności słowa, a jeśli coś protestujesz, idziesz do więzienia. To fakty” – podsumował.
Komentarze byłego mistrza wagi koguciej pojawiły się po tym, jak Islam Makhachev najwyraźniej zinterpretował jego reakcję jako niezadowolenie z jego sukcesu po obronie pasa przeciwko Ianowi Garry’emu. Sytuacja wpisuje się w rosnące napięcie między Gruzinem a dagestańską ekipą – Umar Nurmagomedov twierdzi, że ich rywalizacja ma charakter osobisty.
Pochodzenie nie jest u Dvalishvilego dodatkiem do wizerunku. Gdy zdobył pas UFC, rząd Gruzji przyznał mu nagrodę miliona lari, a on przekazał całą kwotę na rozwój krajowego grapplingu i renowację obiektów treningowych. Wcześniej, w 2019 roku, przegrał finał mistrzostw świata w sambo właśnie z Rosjaninem. Sportowa i polityczna warstwa jego kariery przeplatają się od lat, więc reakcja na flagę w klatce nie wzięła się znikąd.
Napięcie z dagestańskim środowiskiem ma też czysto sportowe tło. W styczniu 2025 roku Gruzin pokonał na UFC 311 niepokonanego wcześniej Umara Nurmagomedova, kuzyna Khabiba, obalając go jako pierwszy zawodnik w organizacji. Dziś Dvalishvili nie ma już pasa wagi koguciej – oddał go Petrowi Yanowi na UFC 323 w grudniu 2025 roku, po siedmiu latach bez porażki w UFC.
Źródło nie wyjaśnia, na jakiej podstawie ekipa Makhacheva mogła wnieść flagę do oktagonu, skoro Dvalishvili twierdzi, że jemu odmawiano tego przy pięciu walkach mistrzowskich.