Gerbera to rosyjski bezzałogowiec zbudowany ze sklejki i pianki, który z daleka i na ekranie radaru przypomina drona Shahed, a kosztuje ułamek jego ceny. Powstał po to, by wymusić na obronie przeciwlotniczej marnowanie czasu i cennych pocisków. Od lipca 2024 roku maszyny te latają nad Ukrainą, a w nocy z 9 na 10 września 2025 roku kilkanaście takich bezzałogowców spadło w Polsce – najdalej ok. 300 km od granicy z Białorusią. Większość z nich nie miała głowic bojowych. Egzemplarz, który rok później wyłowiono z Bałtyku koło Rusinowa, był już w nią wyposażony.
Czym jest dron Gerbera i po co Rosji wabiki
Gerbera (ros. Гербера) to prosty bezzałogowy statek powietrzny (BSP) dalekiego zasięgu, produkowany od 2024 roku w specjalnej strefie ekonomicznej Ałabuga w Jełabudze w Tatarstanie – tam, gdzie Rosja składa także Shahedy pod nazwą Gerań-2. Zaprojektowano go jako maszynę tanią i gotową do masowej produkcji.
Uproszczona kopia Shaheda
Dron zbudowano w takim samym układzie aerodynamicznym jak irański pierwowzór: latającego skrzydła (często określanego jako delta), z kadłubem wtopionym w płat i śmigłem pchającym z tyłu. Jest od niego mniejszy i znacznie lżejszy, ale w nocy, z ziemi, trudno je odróżnić.
O to właśnie chodzi. Operator stacji radiolokacyjnej i obsługa zestawu przeciwlotniczego widzą cel, który może przenosić 50 kg materiału wybuchowego, i muszą podjąć decyzję o jego zniszczeniu. Jeśli otworzą ogień, zużyją kierowany pocisk rakietowy wart wielokrotnie więcej niż sam wabik. Jeżeli nie strzelą, ryzykują, że to jednak był prawdziwy dron uderzeniowy.
Operacja „Fałszywy cel”
Rosjanie nadali tej taktyce własną nazwę – operacja „Fałszywy cel”. Według śledztwa agencji AP z listopada 2024 roku ok. 75 proc. nowych dronów powstających wtedy w Ałabudze stanowiły nieuzbrojone wabiki. W tym samym miesiącu ukraiński wywiad wojskowy (HUR) szacował, że imitacje – Gerbery i mniejsze drony Parodia – to mniej więcej połowa wszystkich bezzałogowców wysyłanych nocami nad Ukrainę.
Wabiki lecą w jednej fali uderzeniowej z uzbrojonymi dronami Gerań-2 i pociskami manewrującymi. Rozpraszają obronę przeciwlotniczą, wymuszają ujawnienie pozycji stacji radiolokacyjnych i wyrzutni, a przy okazji zawyżają statystyki nalotów. Gdy ukraińskie Siły Powietrzne raportują kilkaset dronów jednej nocy, znaczna część tej liczby to właśnie styropianowe atrapy.

Budowa i dane techniczne Gerbery
Konstrukcja drona jest maksymalnie uproszczona. Szkielet ze sklejki pokryto pianką polistyrenową (styropianem), a napęd stanowi silnik spalinowy dostępny w chińskich sklepach modelarskich.
Sklejka, pianka i silnik za kilkaset dolarów
Gerbera ma ok. 2 m długości i 2,5 m rozpiętości. Napędza ją najczęściej dwusuwowy silnik DLE60 o pojemności 60 cm³, produkowany przez chińską firmę Mile Hao Xiang Technology i sprzedawany w internecie za 430–550 dolarów. W niektórych egzemplarzach identyfikowano również silniki Stinger o pojemności 70 cm³.
Według Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy (HUR) kadłuby w zestawach do montażu dostarcza chińska spółka Skywalker Technology, a w Ałabudze odbywa się końcowy montaż. Rosyjskie źródła przypisują z kolei projekt Biuru Konstrukcyjnemu im. Gastello. Amerykański Instytut Nauki i Bezpieczeństwa Międzynarodowego (ISIS) podawał pod koniec 2024 roku, że zakład jest w stanie wypuszczać do 50 takich dronów dziennie.
Poniższe zestawienie pokazuje, jak bardzo wabik różni się od maszyny, którą udaje.
| Parametr | Gerbera | Shahed-136 / Gerań-2 |
|---|---|---|
| Długość | ok. 2 m | ok. 3,5 m |
| Rozpiętość | ok. 2,5 m | ok. 2,5 m |
| Konstrukcja | sklejka i pianka polistyrenowa | kompozyty |
| Prędkość | do 160 km/h | ok. 185 km/h |
| Zasięg | 300–600 km, z dodatkowym paliwem więcej | szacunki od 1000 do 2500 km |
| Głowica | brak albo kilka kilogramów | 50 kg, w nowszych wersjach 90 kg |
| Szacowany koszt | ok. 10 tys. dolarów | 20–80 tys. dolarów |
Dane dotyczące Gerbery pochodzą głównie od strony ukraińskiej, która bada strącone egzemplarze. Zasięg zależy od wersji: wabik bez ładunku przelatuje ok. 300 km, a baza sankcyjna HUR podaje 600 km. Pułap sięga 3000 m.
Zachodnia elektronika w rosyjskim dronie
Komponenty elektroniczne wabika niemal w całości pochodzą spoza Rosji. W zestrzelonych egzemplarzach znajdowano układy scalone amerykańskich firm Analog Devices i Texas Instruments, holenderskiego NXP, szwajcarskich STMicroelectronics i U-Blox oraz chińskiego XLSEMI. Trafiają do Rosji przez pośredników w krajach trzecich, z ominięciem sankcji.
Dron wykorzystuje do nawigacji sygnał satelitarny oraz stacje bazowe telefonii komórkowej. To tłumaczy, dlaczego w części maszyn, które spadły w Polsce, śledczy znaleźli karty SIM polskich operatorów – pisała o tym „Rzeczpospolita”.
Trzy wersje – wabik, zwiadowca i dron uderzeniowy
Gerbera od początku miała być konstrukcją modułową. Rosyjski opis z lipca 2024 roku wymieniał trzy konfiguracje i wszystkie trzy potwierdzono później na wrakach.
- Wabik – wersja podstawowa, bez ładunku. Ma ściągnąć na siebie ogień obrony przeciwlotniczej i odciągnąć go od uzbrojonych dronów.
- Wersja rozpoznawcza – wyposażona w stabilizowaną głowicę optoelektroniczną (kamerę) chińskiej firmy Topotek i modem sieciowy. Może przekazywać obraz w czasie rzeczywistym, namierzać pracujące radary i rejestrować skutki uderzeń.
- Wersja uderzeniowa (amunicja krążąca) – wyposażona w niewielką głowicę bojową. Źródła ukraińskie mówią o ładunkach o masie do 5 kg, amerykańscy analitycy szacują je na ok. 10 kg. To wciąż wielokrotnie mniej niż w przypadku drona Shahed-136.
Kamera i modem kosztują razem ok. 8,5 tys. dolarów, czyli niemal tyle, ile cała reszta drona. Modem pracuje w sieci kratowej: drony lecące w grupie przekazują sobie sygnał operatora i działają jak przekaźniki. Dzięki temu trudniej zagłuszyć je wszystkie naraz.
Granica między atrapą a bronią szybko się zatarła. W kwietniu 2025 roku udokumentowano pierwszy atak uzbrojonej Gerbery na konkretny cel – ukraiński zestaw przeciwlotniczy Buk-M1. Dron eksplodował obok pojazdu, który po wybuchu odjechał. W sierpniu 2025 roku Państwowa Służba Graniczna Ukrainy ostrzegała już, że wraki coraz częściej zawierają ładunki wybuchowe i nie należy się do nich zbliżać.

Gerbera nad Ukrainą
Pierwsze wraki zidentyfikowano w obwodzie sumskim pod koniec lipca 2024 roku. Kilka miesięcy później wabiki były już stałym elementem każdego większego nalotu.
Problem dla obrony przeciwlotniczej
Dla Ukrainy Gerbera oznacza przede wszystkim kłopot z rachunkiem. Zestawy przeciwlotnicze, takie jak IRIS-T SLM, wykorzystują kierowane pociski rakietowe kosztujące setki tysięcy euro. Zużywanie ich na drona za 10 tys. dolarów to dokładnie ten wynik, na który liczy Rosja.
Ukraińcy odpowiedzieli więc tańszymi środkami. Do polowania na wolne, nisko lecące cele skierowano mobilne grupy ogniowe uzbrojone w wielkokalibrowe karabiny maszynowe (WKM) i armaty przeciwlotnicze. Od jesieni 2024 roku dołączyły do nich drony przechwytujące (tzw. interceptory), które taranują wabiki w locie.
Dron na drona
W październiku 2024 roku opublikowano pierwsze nagranie, na którym ukraiński dron FPV (First Person View) strąca Gerberę. W maju 2025 roku ukraińskie Siły Systemów Bezzałogowych poinformowały, że tylko jeden pododdział – jednostka Darknode z 412. pułku – przechwycił w ten sposób 100 bezzałogowców: 76 Shahedów i 24 Gerbery. Dron przechwytujący kosztuje ok. 5 tys. dolarów, a najtańsze modele FPV zaledwie ułamek tej kwoty.
To pierwsza metoda, przy której strącenie wabika jest tańsze od samego wabika. Ma jednak ograniczenia: wymaga wyszkolonych operatorów, wczesnego wykrycia celu i dobrej pogody. Tak właśnie drony wojskowe zmieniają tę wojnę – na każdą tanią broń szybko powstaje jeszcze tańsza odpowiedź.
Gerbery w Polsce i na Litwie
Od lata 2025 roku wabiki zaczęły spadać także na terytorium państw NATO. Za każdym razem pojawiało się to samo pytanie: przypadek czy celowa próba.
Litwa – dwa incydenty w lipcu 2025 roku
10 lipca 2025 roku dron wleciał w litewską przestrzeń powietrzną z terytorium Białorusi i rozbił się ok. kilometra od granicy, w rejonie zamkniętego przejścia granicznego w Szumsku. Początkowo wzięto go za Shaheda, dopiero później zidentyfikowano jako Gerberę. Premiera i przewodniczącego litewskiego Sejmu prewencyjnie ewakuowano do schronu.
28 lipca sytuacja się powtórzyła. Tym razem wrak odnaleziono dopiero po kilku dniach na poligonie wojskowym Gaižiūnai (Gajżuny), ok. 100 km w głębi kraju. Bezzałogowiec przenosił 2-kilogramowy ładunek wybuchowy.
Noc z 9 na 10 września 2025 roku
W polskiej przestrzeni powietrznej Gerbery pojawiły się na dużą skalę podczas zmasowanego rosyjskiego nalotu na Ukrainę w nocy z 9 na 10 września 2025 roku. Pierwsze naruszenie przestrzeni powietrznej odnotowano ok. 23.30, ostatnie ok. 6.30 rano. Szczątki odnaleziono w pięciu województwach – od Lubelszczyzny, przez Mniszków w Łódzkiem, aż po Oleśno pod Elblągiem.
Wraki łatwo było rozpoznać po piankowym poszyciu, a na części z nich odczytano numery seryjne. W Bychawce Trzeciej pod Lublinem dron zahaczył o linię energetyczną i spadł na klatki dla królików, nie przebijając nawet ich dachu. Prokuratura informowała, że w rozpoznanych maszynach nie było materiałów wybuchowych.
Ciekawszy był inny szczegół. W polskich wrakach znaleziono dodatkowe zbiorniki paliwa, których na Ukrainie wcześniej nie widywano. Według ekspertów mogły wydłużyć zasięg nawet do 900 km. To mocny argument przeciwko tezie o dronach, które po prostu zabłądziły.
Część maszyn została zestrzelona przez dyżurujące w powietrzu sojusznicze myśliwce, w tym holenderskie F-35. Dom w Wyrykach-Woli, który początkowo uznano za trafiony przez drona, został w rzeczywistości uszkodzony – jak ustaliła prokuratura – przez pocisk rakietowy powietrze-powietrze (AIM-9X Sidewinder) wystrzelony do jednego z bezzałogowców. Śledztwo w sprawie samego wtargnięcia umorzono na początku października 2026 roku z powodu niewykrycia sprawców.
Rusinowo – Gerbera z głowicą wyłowiona z Bałtyku
14 września 2026 roku wojsko wydobyło z morza w rejonie Rusinowa koło Jarosławca rosyjskiego drona. Prokuratura wstępnie zidentyfikowała go jako zmodernizowaną wersję oznaczaną jako Gerbera 2. Tym razem nie była to atrapa. – Zawierał w sobie głowicę bojową odłamkowo-burzącą wraz z zapalnikiem – powiedział PAP płk Bartosz Okoniewski z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Głowicę oddzielono od kadłuba i zneutralizowano na miejscu. Według szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza dron najprawdopodobniej został utracony przez Rosjan podczas ćwiczeń nad Bałtykiem.
W Polsce spadały więc zarówno puste wabiki, jak i maszyna z głowicą, a z zewnątrz łatwo je pomylić. Czym Gerbera różni się od Shaheda i Gerania, w trzy minuty pokazuje materiał kanału CADblog TV.
Jak zwalczać drona za 10 tysięcy dolarów
We wrześniu 2025 roku Polska nie miała taniego, masowego środka na takie cele. Do styropianowych wabików strzelano z myśliwców kierowanymi pociskami rakietowymi powietrze-powietrze – każdy z nich kosztuje od kilkuset tysięcy do ponad miliona dolarów.
Krytycy wyliczali, że różnica w cenie sięga stu, a nawet dwustu razy. Szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła odpowiadał w TVN24, że liczy się nie wartość pocisku, lecz tego, co dron może zniszczyć. Obie strony mają rację: pojedynczy wabik nikomu nie zagraża, ale w nocy nikt nie wie, czy to wabik.
Rachunek wabika: Gerbera kosztuje ok. 10 tys. dolarów, a pocisk rakietowy, którym strąca ją myśliwiec – nawet sto razy więcej. Rosja nie musi niczego trafić, żeby taki lot jej się opłacił.
Systemową odpowiedzią ma być program SAN. Umowę wartą ok. 15 mld zł netto podpisano 30 stycznia 2026 roku. Obejmuje ona dostawę 18 bateryjnych modułów przeciwlotniczych uzbrojonych w armaty przeciwlotnicze kalibru 35 i 30 mm, wielkokalibrowe karabiny maszynowe (WKM), kierowane pociski rakietowe kalibru 70 mm (APKWS) oraz drony przechwytujące. Dostawy mają potrwać do 2028 roku. To zestaw środków, w którym koszt strzału jest wreszcie porównywalny z ceną celu.
Do tego czasu problem pozostaje otwarty. Rosja stosuje ten sam rachunek kosztów także w broni uderzeniowej – amunicja krążąca Lancet za kilkadziesiąt tysięcy dolarów niszczy haubice warte miliony. Gerbera idzie o krok dalej, bo często nie jest nawet bronią.
Dron Gerbera – najczęściej zadawane pytania
Czym różni się Gerbera od Shaheda?
Gerbera jest mniejsza, zbudowana ze sklejki i pianki polistyrenowej zamiast kompozytów i zwykle nie przenosi głowicy bojowej albo ma ładunek o masie zaledwie kilku kilogramów. Shahed-136 przenosi 50 kg materiału wybuchowego i ma kilkakrotnie większy zasięg. Sylwetka i dźwięk silnika są podobne, dlatego w nocy trudno je odróżnić.
Ile kosztuje dron Gerbera?
Strona ukraińska szacuje koszt produkcji na ok. 10 tys. dolarów, polscy eksperci podawali widełki 10–20 tys. dolarów. Wersja rozpoznawcza jest droższa, bo sama kamera (głowica optoelektroniczna) i modem kosztują ok. 8,5 tys. dolarów. Dla porównania Shahed-136 wyceniany jest na 20–80 tys. dolarów.
Czy Gerbera może przenosić ładunek wybuchowy?
Tak. Podstawowa wersja to nieuzbrojony wabik, ale od 2025 roku spotyka się egzemplarze z głowicą o masie kilku kilogramów. Dron wyłowiony we wrześniu 2026 roku w Rusinowie miał głowicę odłamkowo-burzącą z zapalnikiem, dlatego do żadnego wraku nie wolno się zbliżać.
Jaki zasięg ma Gerbera i skąd doleciała do Polski?
Zasięg wabika szacuje się na 300–600 km, a z dodatkowymi zbiornikami paliwa nawet na 900 km. Według ustaleń śledztwa opisanych przez „Rzeczpospolitą”, drony z września 2025 roku wystartowały z mobilnych wyrzutni w obwodach briańskim, kurskim i biełgorodzkim oraz z terenów okupowanych, a część z nich przeleciała nad terytorium Białorusi.
Co zrobić po znalezieniu szczątków drona?
Nie dotykaj wraku i nie podchodź do niego. Oddal się, zapamiętaj miejsce i zadzwoń pod numer alarmowy 112. Nawet dron wyglądający na styropianową atrapę może mieć głowicę, zapalnik albo resztki paliwa.



