5 grudnia 1999 roku, około 15.40, Andrzej Kolikowski „Pershing” wrócił z nart na parking pod hotelem Kasprowy w Zakopanem i zaczął pakować bagaże do swojego mercedesa S 500. Z zielonego audi zaparkowanego po drugiej stronie drogi wysiadło dwóch zamaskowanych mężczyzn. Padły dwa strzały w głowę, a potem kolejne, gdy „Pershing” leżał już na ziemi. Tak zginął człowiek uważany za najważniejszego bossa mafii pruszkowskiej – gangu, który przez całą dekadę lat 90. był największą zorganizowaną grupą przestępczą w Polsce. Zlecenie wyszło z jego własnego środowiska. Osiem miesięcy później jeden z jego najbliższych ludzi, Jarosław Sokołowski „Masa”, zaczął mówić i to od jego zeznań zaczął się koniec Pruszkowa.
Czym była mafia pruszkowska
Mafia pruszkowska, czyli gang albo grupa pruszkowska, to zorganizowana grupa przestępcza, która powstała na przełomie lat 80. i 90. w podwarszawskich miejscowościach i przez dziesięć lat zdominowała polski świat przestępczy. Zaczynała od przemytu spirytusu i papierosów, a później zajęła się napadami na tiry, haraczami, handlem narkotykami, porwaniami i zabójstwami na zlecenie. Pobierała też „opłaty licencyjne” od innych grup w całym kraju.
Nazwa pochodzi od Pruszkowa pod Warszawą, skąd wywodziła się część członków. W gangu byli jednak także ludzie z Ożarowa, Komorowa czy Warszawy. W pierwszej połowie lat 90. do Pruszkowa dołączyła grupa ożarowska Andrzeja Kolikowskiego.
Cinkciarze, złodzieje i koniec PRL
Założyciele gangu wywodzili się z drobnych przestępców: cinkciarzy handlujących walutą, złodziei mieszkań i samochodów. Jarosław Sokołowski, późniejszy „Masa”, handlował walutą pod miejscowym Peweksem. Andrzej Banasiak, znany później jako Andrzej Zieliński (pseudonim „Słowik”), był z zawodu fryzjerem – fachu nauczył się w więzieniu.
Transformacja ustrojowa otworzyła im drogę. Milicja Obywatelska, przekształcona w 1990 roku w Policję, nie radziła sobie z nową falą przestępczości, a przepisy nie nadążały za zmianami. Ludzie, którzy w PRL-u kradli i handlowali walutą, na wolnym rynku bardzo szybko zaczęli zarabiać miliony.
Zarząd zamiast jednego bossa
Pruszków różnił się od konkurencji strukturą. Na szczycie stał tzw. zarząd, który kolegialnie podejmował decyzje. Założycielami byli Ireneusz Piszczałkowski „Barabasz”, Janusz Prasol „Parasol” i Jacek D. „Dreszcz”. Gdy „Barabasz” zginął w wypadku drogowym, schedę po nim na krótko przejął Zbigniew K. „Ali”, a później gangiem kierował „Parasol”. Później do zarządu weszli m.in. bracia Leszek „Wańka” i Mirosław „Malizna” Danielakowie, Andrzej Zieliński „Słowik”, Ryszard Pawlik „Krzyś”, Zygmunt Raźniak „Bolo” i Ryszard Szwarc „Kajtek”.
Lokalni bossowie z różnych regionów dzielili się zyskami z Pruszkowem. Konkurencyjny gang wołomiński nie miał takiej jednolitej struktury – składał się z kilku mniejszych grup, które decydowały same. Z czasem niekwestionowanym liderem Pruszkowa stał się Kolikowski.

Spirytus, tiry i haracze – biznes lat 90.
Gang zarabiał na wszystkim, na czym dało się zarobić w kraju, który dopiero budował państwo prawa. Główne źródła dochodu obejmowały:
- Przemyt spirytusu i papierosów – od tego zaczynali. Na przemycie spirytusu zarabiały też konkurencyjne grupy.
- Napady na tiry – rabowanie ciężarówek z papierosami i innym towarem.
- Haracze – „ochrona” lokali i firm, za którą właściciele musieli płacić.
- Kradzione samochody – kradzieże, przemyt i legalizacja aut, często z Europy Zachodniej.
- Narkotyki – obrót nimi, który w drugiej połowie dekady dynamicznie rósł.
- Porwania i zabójstwa na zlecenie – porachunki z konkurencją i wewnątrz gangu.
- Opłaty licencyjne – część zysków innych grup w kraju trafiała do Pruszkowa.
Część pieniędzy inwestowano w legalne interesy. „Masa” był właścicielem restauracji w Pruszkowie i miał z „Wańką” udziały w słynnej dyskotece Planeta na Woli. Kolikowski prowadził w latach 80. dom gry, a pod koniec życia nadzorował kilka tysięcy automatów do gier.
Motel George – pierwsza akcja policji
6 lipca 1990 roku policja przygotowała zasadzkę w motelu George przy tzw. gierkówce koło Nadarzyna. Gangsterzy ukradli mercedesa dawnemu wspólnikowi, który mieszkał w Niemczech i był im winien pieniądze, a za zwrot auta żądali 15 tysięcy marek. Policja przekonała właściciela do współpracy. Towarzyszył mu uzbrojony funkcjonariusz w cywilu udający ochroniarza, a wokół motelu czekali antyterroryści ze śmigłowcem.
Gangsterzy zorientowali się, że to pułapka. Według policji zaatakowali funkcjonariusza nunczaku, a ten zaczął strzelać, zabijając Andrzeja Ciężczyka „Szaraka” i raniąc w udo „Parasola”. W sądzie wersja policji się posypała: przy zatrzymanych nie znaleziono broni palnej, „Szarak” został postrzelony w plecy, a prowokacji ówczesne prawo nie przewidywało. Wszystkich pięciu oskarżonych uniewinniono. Akcję w motelu uznaje się za pierwszą w Polsce operację policji przeciw zorganizowanej grupie przestępczej, a dziennikarze Ewa Ornacka i Piotr Pytlakowski uważają ją za symboliczny początek obu wielkich gangów.
Pierwsza egzekucja
Jeszcze wcześniej, w maju 1990 roku, w Siestrzeni doszło do zabójstwa, które określa się jako pierwszą mafijną egzekucję w Polsce. Zastrzeleni zostali dwaj recydywiści z gangu pruszkowskiego, Janusz S. „Lulek” i Andrzej M. „Słoń”.
W drugiej połowie lat 90. zabójstwa w świecie przestępczym stały się codziennością. Gangsterzy strzelali w biały dzień i używali materiałów wybuchowych. W lutym 1996 roku na ulicy w Pruszkowie zastrzelono Wojciecha Kiełbińskiego „Kiełbasę”, jednego z ludzi, z którymi „Masa” napadał na tiry z papierosami.
Wojna z Wołominem
Gangi z Pruszkowa i Wołomina na początku współpracowały. Konflikt wybuchł po aresztowaniu w 1992 roku – według innych źródeł w 1993 – Henryka Niewiadomskiego „Dziada” z Wołomina oraz „Słowika” i Marka Medveska „Oczka” z Pruszkowa, przyłapanych na przewożeniu ciężarówką nielegalnego spirytusu. Obie strony zaczęły obwiniać się nawzajem o wpadkę.
Wołomin nie był słabszym przeciwnikiem. „Dziad” publicznie chwalił się, że na przemycie spirytusu Royal zarobił cztery miliony dolarów. Jego brat Wiesław Niewiadomski „Wariat” był właścicielem wytwórni amfetaminy w Woli Karczewskiej, uważanej za największą w Europie Środkowej. Do jej likwidacji we wrześniu 1995 roku wyprodukowano tam tonę narkotyku wartego około 4 milionów dolarów.
Trzy zamachy na „Pershinga”
1994 rok był dla Kolikowskiego szczególnie niebezpieczny. W marcu w pubie, w którym przebywał, wybuchła bomba. Dwa miesiące później ludzie z grupy wołomińskiej ostrzelali jego rezydencję i ranili ochroniarza. W lipcu na parkingu przy torze wyścigów konnych na Służewcu wyleciał w powietrze jego mercedes – Kolikowski przeżył, bo krótko przed wybuchem wysiadł. Policji zeznał później, że eksplozję spowodował nieszczelny przewód paliwowy.
Strzelanina w Gamie
Wojna skończyła się rozpadem Wołomina, rozdzieranego także konfliktami wewnętrznymi. „Wariata” zastrzelono w lutym 1998 roku przed sklepem przy ul. Płowieckiej w Warszawie. 31 marca 1999 roku w barze Gama na Woli zamachowcy zabili pięciu gangsterów, w tym Mariana Klepackiego „Klepaka” i Ludwika Adamskiego „Lutka”. Sprawców nie ustalono – według różnych hipotez mógł za tym stać Pruszków, grupa mokotowska albo grupa byłych szeregowych członków Wołomina. Dwa miesiące później policja aresztowała „Dziada”.
Mafia w popkulturze: wojna Pruszkowa z Wołominem przewija się w filmie „Pitbull. Ostatni pies” Władysława Pasikowskiego i w piosence „12 groszy” Kazika Staszewskiego, a strzelaninę w Gamie odtworzono w jednym z odcinków serialu „Pitbull” Patryka Vegi. Dla wielu Polaków obraz gangstera lat 90. – dres, złoty łańcuch, mercedes i telefon komórkowy – ukształtowali właśnie ludzie z Pruszkowa.
„Pershing” – boss z Ołtarzewa
Andrzej Kolikowski urodził się w 1954 roku w Ołtarzewie koło Ożarowa Mazowieckiego. Był mechanikiem samochodowym, pracował w fabryce kabli, grał w lokalnej drużynie piłkarskiej i trenował zapasy. W latach 70. z pomocą Jeremiasza Barańskiego „Baraniny” wyjechał do Niemiec, gdzie zdobył kontakty w świecie przestępczym i pieniądze na interesy w Polsce.
Od 1983 roku nigdzie nie pracował. Kontrola skarbowa wykazała, że w latach 1990–1994 wydał o ponad 2,5 miliarda starych złotych więcej, niż zadeklarował. Kontrolerom tłumaczył, że pieniądze zarobił w Niemczech na grze w ruletkę oraz odzyskiwaniu długów od przedsiębiorców. Konie na Służewcu i ruletkę w kasynie hotelu Marriott wymieniał jako swoje największe pasje.
Kasyno, politycy i Gołota
Kolikowski utrzymywał kontakty ze światem polityki i biznesu – m.in. z wicepremierem Ireneuszem Sekułą, ministrem sportu Jackiem Dębskim i współzałożycielem Art-B Bogusławem Bagsikiem. Korzystał z usług jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego. Jako kibic jeździł na walki Andrzeja Gołoty w USA, m.in. na pojedynek z Michaelem Grantem w listopadzie 1999 roku. Sam pięściarz w 2004 roku zaprzeczył, że był jego ochroniarzem.
W 1996 roku Kolikowski został skazany na cztery lata więzienia za zmuszanie współwłaściciela myjni na Żoliborzu do spłaty 40 tysięcy dolarów długu i za handel kradzionym samochodem. W tym procesie po raz pierwszy w Polsce zeznawał świadek incognito. Sam Kolikowski przekonywał, że jego wizerunek gangstera wykreowały media. Z aresztu na Białołęce wyszedł 10 sierpnia 1998 roku.
Zakopane, 5 grudnia 1999 roku
Po wyjściu z więzienia był stopniowo odsuwany od władzy. Zajmował się automatami do gier, szukał sposobów na legalizację dochodów (tzw. pranie brudnych pieniędzy) i założył pod Gdańskiem wytwórnię płyt CD. Interesował się nim Urząd Ochrony Państwa. Na parkingu w Zakopanem strzelał do niego, według świadka koronnego Adama K. „Dziadka”, Ryszard Bogucki. Ryszard Niemczyk „Rzeźnik” odwracał uwagę, strzelając z broni automatycznej w powietrze.
W 2003 roku Sąd Okręgowy w Nowym Sączu skazał Boguckiego na 25 lat więzienia, a Mirosława Danielaka „Maliznę”, członka zarządu Pruszkowa, na 10 lat za zlecenie zabójstwa. Sąd uznał, że chodziło o przejęcie wyższej pozycji w gangu. W 2004 roku Sąd Apelacyjny w Krakowie utrzymał wyroki, a w 2006 roku Sąd Najwyższy oddalił kasacje jako „oczywiście bezzasadne”. Niemczyk został skazany na 25 lat więzienia w 2007 roku. Jego proces odbył się później, bo w październiku 2000 roku uciekł z zakładu karnego w Wadowicach. Zatrzymano go dopiero w kwietniu 2005 roku w Moguncji. „Pershinga” zabili więc nie wrogowie z Wołomina, tylko ludzie z jego własnej organizacji.
„Masa” – koronny numer jeden
30 grudnia 1999 roku, niespełna miesiąc po śmierci Kolikowskiego, policja zatrzymała Jarosława Sokołowskiego „Masę” w Korbielowie. Chodziło o wymuszenie. Sokołowski, rocznik 1962, syn boksera z Legii, handlarz walutą spod Peweksu i uczeń „Barabasza”, był jednym z najbliższych ludzi „Pershinga”. Swój pseudonim zawdzięczał temu, że – jak sam twierdził – zawsze był „na masie” i nigdy nie redukował tkanki tłuszczowej.
W połowie czerwca 2000 roku, po pięciu miesiącach aresztu, wyszedł na wolność i zaczął współpracować z prokuraturą. W sierpniu tego roku został świadkiem koronnym, a policja zatrzymała większość kierownictwa gangu. Później przyznał przed kamerami, że policyjnym informatorem był już od 1994 roku. Rozbiciem mafii zajmowało się m.in. utworzone w 2000 roku Centralne Biuro Śledcze.
„Słowik” w Walencji
Andrzej Zieliński „Słowik”, jeden z najważniejszych ludzi zarządu, ukrywał się za granicą. W sierpniu 2001 roku rozmawiał jeszcze na antenie TVN, twierdząc, że jest niedaleko Warszawy. 23 października 2001 roku funkcjonariusze CBŚ zatrzymali go w wynajętej willi w okolicach Walencji w Hiszpanii. W lutym 2003 roku został wydany Polsce w ramach ekstradycji.
„Słowik” miał już wcześniej bogatą przeszłość. W 1993 roku, choć nie stawił się do odbycia kary, ułaskawił go prezydent Lech Wałęsa. Ta decyzja do dziś budzi kontrowersje.
Wyroki, które zapadały przez dekady
Proces gangu pruszkowskiego ruszył w 2002 roku na warszawskim Bemowie. Zeznania „Masy” przyniosły pierwsze wyroki, ale część z nich została później podważona. Najważniejsze rozstrzygnięcia:
| Rok | Rozstrzygnięcie |
|---|---|
| 2003 | Sąd Okręgowy w Warszawie skazuje członków zarządu za kierowanie gangiem: „Maliznę” na 7 lat i 3 miesiące więzienia, „Bola”, „Kajtka” i „Parasola” na 7 lat, a „Wańkę” na 6,5 roku |
| 2003 | Sąd Okręgowy w Nowym Sączu: 25 lat więzienia dla Ryszarda Boguckiego i 10 lat dla „Malizny” za zabójstwo „Pershinga” |
| 2004 | „Słowik” skazany na 6 lat więzienia za kierowanie gangiem |
| 2005 | Sąd Najwyższy utrzymuje wyroki dla pięciu członków zarządu |
| 2012 | W drugim wielkim procesie (36 oskarżonych, 175 czynów) sąd uniewinnia „Słowika” i „Bola”, a „Parasol” zostaje skazany na 1,5 roku więzienia za handel bronią |
| 2013 | „Słowik” uniewinniony od zarzutu zlecenia zabójstwa gen. Marka Papały, w sierpniu wychodzi z więzienia |
| 2015 | Sąd Apelacyjny uchyla w większości wyroki z 2012 roku i kieruje sprawy do ponownego rozpoznania |
Prokuratura oskarżała „Słowika” także o nakłanianie do zabójstwa byłego komendanta głównego policji gen. Marka Papały, zastrzelonego w czerwcu 1998 roku. Sąd go uniewinnił. „Masa” twierdził zresztą, że Pruszków był „za krótki na takie tematy” i nie prowadził interesów, dla których opłacałoby się zabić byłego szefa policji.
Co zostało z Pruszkowa
Gang w dawnej postaci przestał istnieć na początku XXI wieku, ale jego dawni liderzy nie zniknęli z kronik kryminalnych. W 2017 roku „Słowika”, „Wańkę” i „Parasola” zatrzymano pod zarzutami wyłudzeń VAT, wymuszeń i rozbojów. W 2021 roku zatrzymało ich CBŚP, a w 2022 roku usłyszeli zarzuty handlu narkotykami z lat 2015–2016. Proces w tej sprawie ruszył w styczniu 2025 roku. W sierpniu 2025 roku „Słowika” zatrzymano pod zarzutem wymuszenia 100 tysięcy złotych. Do czasu prawomocnych wyroków obowiązuje ich domniemanie niewinności.
W 2022 roku „Słowik” pojawił się publicznie jako „boss” federacji MMA-VIP Marcina Najmana. Decyzja wywołała taką burzę, że Kielce wycofały się z organizacji gali, a wydarzenie przenoszono dwukrotnie, aż odbyło się w Górze Kalwarii.
Świadek koronny z wyrokiem
„Masa” został bohaterem siedmiu wywiadów rzek Artura Górskiego i współtworzył internetowy program kryminalny. Jego status nie uchronił go przed kolejnymi zarzutami. W 2018 roku zatrzymało go Biuro Spraw Wewnętrznych Policji w sprawie wyłudzeń kredytów, łapownictwa i powoływania się na wpływy. 30 września 2024 roku sąd skazał go nieprawomocnie na łączną karę sześciu lat więzienia i 55 tysięcy złotych grzywny.
Historię Pruszkowa od początków po proces opowiada film kanału Kryminalny Patrol.
Dlaczego Pruszków wciąż fascynuje
Mafia pruszkowska do dziś jest najbardziej rozpoznawalnym polskim gangiem. Filmy na YouTube o „Pershingu” mają miliony wyświetleń, a pseudonimy „Masa”, „Słowik” czy „Parasol” zna pokolenie, które w latach 90. nie było jeszcze na świecie. W odróżnieniu od japońskiej yakuzy Pruszków nie miał stuletniej tradycji, rytuałów ani kodeksu. Był produktem kilku lat, w których państwo dopiero uczyło się walczyć z przestępczością zorganizowaną.
Historia gangu pokazuje też, jak zmieniało się polskie prawo. Sprawa motelu George pokazała, że policja nie mogła wówczas stosować prowokacji. Pierwszy świadek incognito pojawił się w procesie „Pershinga”, a instytucja świadka koronnego zaczęła w pełni funkcjonować dopiero dzięki zeznaniom „Masy”. Ceną za to było oparcie najważniejszych dowodów w procesach mafii na zeznaniach człowieka, który sam popełniał przestępstwa.
Mafia pruszkowska – najczęściej zadawane pytania
Kto rządził mafią pruszkowską?
Gangiem kierował kolegialnie tzw. zarząd. Założycielami byli Ireneusz Piszczałkowski „Barabasz”, Janusz Prasol „Parasol” i Jacek D. „Dreszcz”, a później do zarządu weszli m.in. bracia Danielakowie („Wańka” i „Malizna”), Andrzej Zieliński „Słowik”, Zygmunt Raźniak „Bolo” i Ryszard Szwarc „Kajtek”. Z czasem niekwestionowanym liderem stał się Andrzej Kolikowski „Pershing”.
Kto zabił „Pershinga” i dlaczego?
Andrzeja Kolikowskiego zastrzelono 5 grudnia 1999 roku na parkingu pod hotelem Kasprowy w Zakopanem. Sąd w Nowym Sączu skazał za zabójstwo Ryszarda Boguckiego na 25 lat więzienia, a Mirosława Danielaka „Maliznę” na 10 lat za jego zlecenie. Ryszard Niemczyk „Rzeźnik” został skazany na 25 lat więzienia. Według sądu motywem była chęć przejęcia wyższej pozycji w gangu.
Czym różniła się mafia pruszkowska od wołomińskiej?
Pruszków miał jednolitą strukturę z zarządem, który podejmował decyzje i pobierał część zysków od grup w całym kraju. Wołomin składał się z kilku mniejszych grup działających samodzielnie, a do dziś trwa spór, kto nim naprawdę kierował. Obie grupy zaczynały od przemytu spirytusu i początkowo współpracowały, a potem prowadziły krwawą wojnę.
Kim jest „Masa” i co się z nim stało?
Jarosław Sokołowski „Masa” był jednym z ludzi najbliższych „Pershingowi”. W 2000 roku został świadkiem koronnym, a jego zeznania pozwoliły oskarżyć i skazać kilku bossów Pruszkowa. Później występował w mediach i wydał serię wywiadów rzek. W 2024 roku sąd skazał go nieprawomocnie na sześć lat więzienia za wyłudzenia kredytów, łapownictwo i powoływanie się na wpływy.
Czy mafia pruszkowska nadal istnieje?
Gang w dawnej postaci rozpadł się po zeznaniach „Masy” i aresztowaniach z 2000 roku. Dawni członkowie zarządu, m.in. „Słowik”, „Wańka” i „Parasol”, wielokrotnie byli jednak później zatrzymywani, a w 2025 roku ruszył proces w sprawie handlu narkotykami, o który ich oskarżono. Do prawomocnych wyroków obowiązuje ich domniemanie niewinności.
Źródła
https://pl.wikipedia.org/wiki/Gang_pruszkowski
https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Kolikowski
https://pl.wikipedia.org/wiki/Gang_wołomiński
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Niemczyk
https://pl.wikipedia.org/wiki/Strzelanina_w_motelu_George
https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/575849,cbs-zatrzymalo-bylych-szefow-gangu-pruszkowskiego.html
https://tvn24.pl/tvnwarszawa/najnowsze/proces-pruszkowa-slowik-i-bolo-niewinni-parasol-15-roku-ls52647
https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-wyroki-skazujace-gangsterow-pruszkowa-w-wiekszosci-uchylone,nId,1704719
https://www.rmf24.pl/regiony/warszawa/news-slowik-znow-za-kratami-byly-boss-pruszkowskiej-mafii-zatrzym,nId,8012494
https://www.youtube.com/watch?v=w_3lops1zKU




