USS Zumwalt to jeden z najbardziej kontrowersyjnych okrętów w historii US Navy – największy niszczyciel floty, zbudowany wokół dział, które nigdy nie wystrzeliły bojowo, a dziś przezbrajany na pierwszą amerykańską morską platformę hipersoniczną. Z planowanych 32 jednostek powstały tylko trzy, a każda kosztowała tyle, że program stał się symbolem przerostu ambicji nad budżetem. Mimo to Zumwalt pozostaje poligonem technologii, które dopiero teraz znajdują swoje prawdziwe zastosowanie.
Przy wyporności niemal 16 tysięcy ton Zumwalt jest większy niż amerykańskie krążowniki, a jego kanciasta sylwetka z odwrotnie pochylonymi burtami nie przypomina żadnego innego okrętu nawodnego. Ta nietypowa konstrukcja miała zapewnić radykalnie obniżoną wykrywalność, ale jednocześnie wzbudziła obawy o stateczność na wzburzonym morzu. Historia Zumwalta, który wszedł do służby w październiku 2016 roku, to opowieść o tym, jak okręt zaprojektowany do jednego zadania musiał całkowicie zmienić swoje przeznaczenie.
Historia i rozwój – od 32 okrętów do trzech
Program wywodzi się z koncepcji okrętu nawodnego XXI wieku, rozwijanej pod nazwami DD-21 i DD(X). US Navy planowała zbudować 32 niszczyciele nowej generacji, które miały zastąpić starsze jednostki i zapewnić wsparcie ogniowe dla działań przy brzegu. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna dla tych ambicji.
Rosnące koszty badań i produkcji oraz zmiana priorytetów Pentagonu sprawiły, że program ograniczono najpierw do siedmiu, a ostatecznie do zaledwie trzech okrętów. W stoczni Bath Iron Works powstały USS Zumwalt (DDG-1000), USS Michael Monsoor (DDG-1001) oraz USS Lyndon B. Johnson (DDG-1002). Już w 2008 roku marynarka zdecydowała o powrocie do produkcji sprawdzonych niszczycieli typu Arleigh Burke, argumentując, że Zumwalt nie nadaje się do obrony przeciwrakietowej i zwalczania okrętów podwodnych na otwartym oceanie.
Koszt programu budzi emocje do dziś. W zależności od metody liczenia sam okręt kosztował od 3,5 do 4,4 miliarda dolarów, ale po doliczeniu wydatków badawczo-rozwojowych rozłożonych na trzy jednostki cena rośnie do około 7,5 miliarda dolarów za sztukę. Cały program pochłonął ponad 22 miliardy dolarów.

Kadłub tumblehome, sensory i obniżona wykrywalność
Najbardziej charakterystyczną cechą Zumwalta jest kadłub typu tumblehome (z pochylonymi do wewnątrz burtami), w którym burty zwężają się ku górze, zamiast się rozszerzać. W połączeniu z kanciastą, pozbawioną wystających elementów nadbudówką z materiałów kompozytowych ma to radykalnie obniżać sygnaturę radarową okrętu. Według deklaracji US Navy skuteczna powierzchnia odbicia (SPO) Zumwalta jest zbliżona do małego kutra rybackiego, choć to porównanie należy traktować jako uproszczenie marketingowe, a nie precyzyjny parametr.
Nietypowy kadłub ma jednak swoich krytyków. Część architektów okrętowych ostrzegała, że konstrukcja tumblehome może tracić stateczność przy fali nadbiegającej od rufy, gdy dziób zanurza się, a rufa wynurza z wody. US Navy odpowiada, że testy przy wysokim stanie morza wykazały większą stateczność niż w przypadku tradycyjnych kadłubów – to klasyczny spór ekspercki, w którym obie strony mają swoje argumenty.
Ograniczenia budżetowe wymusiły również bolesne kompromisy w wyposażeniu elektronicznym. Pierwotnie Zumwalt miał nosić potężny, dwupasmowy system radarowy (Dual Band Radar). Z powodu cięć zrezygnowano jednak z radaru dozoru przestrzennego SPY-4 (pasmo S), pozostawiając okręt jedynie z wielofunkcyjnym radarem AN/SPY-3 (pasmo X). To właśnie ta decyzja sprawiła, że okręt w dużej mierze utracił możliwość efektywnego pełnienia roli tarczy przeciwlotniczej dla floty.
Dane techniczne
Zumwalt to okręt rekordowy pod względem rozmiarów i nowatorski w napędzie. Zamiast klasycznego układu wykorzystuje zintegrowany system elektroenergetyczny (IPS), w którym turbiny gazowe wytwarzają prąd zasilający zarówno silniki elektryczne, jak i wszystkie systemy okrętu. To rozwiązanie zapewnia ogromny zapas mocy (78 MW) dla broni przyszłości, takich jak lasery. Poniższa tabela zestawia kluczowe parametry.
| Parametr | Wartość |
|---|---|
| Wyporność | ok. 15 900 ton |
| Długość | 190 m (610 stóp) |
| Napęd | zintegrowany elektryczny, 2 turbiny Rolls-Royce MT30 |
| Moc łączna | 78 MW |
| Prędkość | ok. 30 węzłów |
| Załoga | 147 osób + 28 osób grupy lotniczej (łącznie ok. 175) |
| Wyrzutnie pionowego startu | 80 komór (Mk 57, rozmieszczone przy burtach) |
Uwagę zwraca niewielka załoga – o połowę mniejsza niż na niszczycielu Arleigh Burke, co osiągnięto dzięki daleko posuniętej automatyzacji. Nietypowe jest też rozmieszczenie 80 wyrzutni pionowego startu Mk 57, które ulokowano wzdłuż burt zamiast w jednym skupisku. To rozwiązanie ma zwiększać przeżywalność – trafienie w jeden moduł nie powoduje eksplozji całego zapasu amunicji.
Uzbrojenie – od dział AGS do pocisków hipersonicznych
Historia uzbrojenia Zumwalta to najlepszy przykład tego, jak ambitny projekt zderzył się z ekonomią. Okręt zaprojektowano wokół dwóch potężnych dział, ale dziś jego główną bronią mają być pociski hipersoniczne. To przesunięcie całkowicie zmieniło rolę jednostki z okrętu wsparcia przybrzeżnego na platformę głębokiego uderzenia.
Fiasko dział AGS i pocisków LRLAP
Zumwalt miał być przede wszystkim okrętem wsparcia ogniowego, rażącym cele lądowe z morza. Służyć temu miały dwa zaawansowane działa kalibru 155 mm (Advanced Gun System - AGS), strzelające wyłącznie dedykowaną, naprowadzaną amunicją LRLAP o zasięgu ponad 150 km. Problem w tym, że po ograniczeniu programu do trzech okrętów zniknął efekt skali produkcyjnej, a koszt jednego pocisku wzrósł do 800 tysięcy, a nawet miliona dolarów.
W listopadzie 2016 roku marynarka ostatecznie anulowała zakup amunicji, a działa Zumwalta pozostały bez niej – potężne wieże stały się bezużyteczne. To właśnie ten paradoks – niszczyciel z działami, które nigdy nie oddały bojowego strzału – stał się symbolem całego programu.
Przezbrojenie na hipersoniczne CPS
Zamiast pozostawiać bezużyteczne wieże, US Navy postanowiła dać Zumwaltowi nową rolę. Od końca 2023 roku w stoczni Ingalls Shipbuilding w Pascagoula rozpoczęto gruntowną przebudowę jednostki. Zdemontowano oba działa AGS. W miejscu przedniego zainstalowano wielkogabarytowe wyrzutnie pocisków hipersonicznych z programu Conventional Prompt Strike (CPS), a przestrzeń po drugim dziale zaadaptowano na inne potrzeby okrętu.
Cztery nowe moduły wyrzutni pomieszczą po trzy pociski – łącznie dwanaście sztuk – rozpędzających się do prędkości ponad pięciokrotnie większej niż prędkość dźwięku (Mach 5+). Pociski te wykorzystują hipersoniczny pojazd szybujący (C-HGB) i mają umożliwić błyskawiczne, precyzyjne uderzenia w cele strategiczne na duże odległości. Dzięki tej modernizacji, której ponowne testy morskie zaplanowano na 2026 i 2027 rok, Zumwalt staje się pierwszym amerykańskim okrętem nawodnym zdolnym do ataków hipersonicznych. Zachowuje przy tym 80 komór Mk 57, z których może odpalać pociski przeciwlotnicze oraz manewrujące Tomahawk.
Zumwalt na tle floty
Porównanie z resztą floty pokazuje, dlaczego Zumwalt pozostał kosztownym eksperymentem, a nie nowym standardem. Sprawdzony niszczyciel Arleigh Burke jest mniejszy, wymaga większej załogi, ale kosztuje ułamek ceny i oferuje dojrzałą zdolność obrony przeciwrakietowej dzięki potężnym radarom i systemowi Aegis. To właśnie do niego, w najnowszej odmianie Flight III, US Navy wróciła, zamiast budować kolejne Zumwalty. Większy od krążowników typu Ticonderoga, Zumwalt nigdy nie przejął ich roli.
Ciekawe jest też zestawienie z chińskim niszczycielem Type 055. Chiński okręt ma znacznie więcej komór startowych (112) i pełni rolę uniwersalnej eskorty grup lotniskowcowych, podczas gdy Zumwalt stawia na zaawansowane technologie stealth i wyspecjalizowaną rolę uderzeniową. To dwie odmienne filozofie budowy dużych okrętów nawodnych. Dla amerykańskiej marynarki Zumwalt pozostaje bolesną lekcją planowania, ale jednocześnie cennym pomostem do ery broni hipersonicznej, stanowiąc uzupełnienie dla grup uderzeniowych z lotniskowcami typu Gerald R. Ford.
USS Zumwalt – najczęściej zadawane pytania
Ile kosztował USS Zumwalt?
Zależnie od metody liczenia sam okręt kosztował 3,5-4,4 miliarda dolarów, ale po doliczeniu kosztów badawczo-rozwojowych całego okrojonego programu wychodzi około 7,5 miliarda dolarów na jednostkę. Cały program trzech okrętów pochłonął ponad 22 miliardy dolarów.
Dlaczego zbudowano tylko 3 niszczyciele typu Zumwalt zamiast 32?
Z powodu gwałtownie rosnących kosztów oraz zmiany priorytetów Pentagonu. Po cięciach w systemach radarowych okręt miał ograniczone zdolności obrony przeciwrakietowej, więc US Navy wróciła do tańszych i sprawdzonych niszczycieli typu Arleigh Burke.
Dlaczego działa Zumwalta nigdy nie weszły do użytku?
Działa AGS kalibru 155 mm strzelały wyłącznie dedykowaną amunicją LRLAP, której koszt, w wyniku anulowania produkcji seryjnej, sięgnął 800 tysięcy do miliona dolarów za pocisk. W 2016 roku zakup amunicji anulowano, a bezużyteczne działa ostatecznie zdemontowano.
Czym uzbrojony jest dziś USS Zumwalt?
Po usunięciu obu dział okręt otrzymał wyrzutnie pocisków hipersonicznych Conventional Prompt Strike – cztery moduły po trzy pociski (łącznie 12 sztuk) o prędkości powyżej Mach 5. Zachowuje też 80 wyrzutni pionowego startu Mk 57 dla pocisków Tomahawk i przeciwlotniczych.
Dlaczego Zumwalt jest większy od krążowników, a nazywa się niszczycielem?
Przy wyporności ok. 15 900 ton Zumwalt jest największym niszczycielem US Navy, przewyższając rozmiarem krążowniki typu Ticonderoga. Tak duży kadłub był potrzebny, by ukryć uzbrojenie i sensory wewnątrz trudnowykrywalnej konstrukcji tumblehome. Klasyfikacja niszczyciela wynika z roli i decyzji marynarki, a nie z samego rozmiaru.






