Między lutym 1994 a marcem 1998 roku Paweł Nastula stoczył 312 walk w judo i nie przegrał żadnej. W mieszanych sztukach walki wygrał pięć z jedenastu pojedynków, a jedyną karę dyscyplinarną w całej karierze dostał nie za judo, tylko za wynik testu antydopingowego po przegranej z Joshem Barnettem w Las Vegas.
Mistrz olimpijski z Atlanty, dwukrotny mistrz świata i trzykrotny mistrz Europy zadebiutował w PRIDE w dniu swoich 35. urodzin, przeciwko Antônio Rodrigo Nogueirze, jednemu z dwóch najlepszych ciężkich na świecie. Sam mówi dziś, że MMA zajął się cztery lata za późno.
Z klatki odszedł w grudniu 2014 roku po porażce z Mariuszem Pudzianowskim, która według jego słów boli najbardziej ze wszystkich. Od ponad dwudziestu lat prowadzi z żoną klub na warszawskich Bielanach, gdzie wychował zawodniczkę, która w 2026 roku wygrała turniej Grand Slam, i publicznie nazywa patologią decyzje Polskiego Związku Judo.
Kim jest Paweł Nastula
Zanim został jedynym Polakiem ze złotem olimpijskim, mistrzostwem świata i Europy w judo, był chłopakiem z Warszawy, który jako szesnastolatek przestał brać pieniądze od matki i w wakacje pracował na budowie. Judo trafiło na podatny grunt, bo podwórkowe bójki i tak kończył chwytem i przewróceniem rywala.
Od AZS-AWF do wicemistrzostwa świata w wieku 21 lat
Paweł Marcin Nastula urodził się 26 czerwca 1970 roku w Warszawie. Judo zaczął trenować w wieku dziesięciu lat w AZS-AWF Warszawa, a jego wieloletnim trenerem został Wojciech Borowiak. Brązowe medale mistrzostw Europy juniorów w Atenach (1989) i Ankarze (1990) zapowiadały solidnego zawodnika, ale nie faworyta.
Przełom przyszedł w 1991 roku. Dwudziestojednolatek zdobył mistrzostwo Polski w kategorii do 95 kg, dostał powołanie na mistrzostwa świata w Barcelonie i niespodziewanie przywiózł stamtąd srebro. Sam przyznaje, że nie przygotowywał się wtedy najlepiej, bo to był jeszcze wiek imprez i alkoholu. Medal pokazał mu, że ma potencjał, i od tego momentu odłożył wszystko inne. Koledzy mówili, że zwariował, bo przestał chodzić na imprezy.
W ciągu następnych lat przeszedł przez to, co polskie judo oferowało wtedy zawodnikom bez wielkich pieniędzy. Po zerwaniu więzadła krzyżowego lekarz poradził mu, żeby dał sobie spokój z judo. Po odebranym stypendium woził z kolegą polonezem papierosy skupowane na dworcu i sprzedawał je na granicy. W 1992 roku Polski Związek Judo nie miał środków na wyjazd na turniej do Japonii, więc opłacili go organizatorzy pierwszych amatorskich mistrzostw w sumo, którym zależało na obecności judoków. Nastula wygrał tamten turniej, a potem został na dwutygodniowym zgrupowaniu.
Barcelona 1992 – pasek, chorągiewki i piąte miejsce
Na igrzyska w Barcelonie jechał jako kandydat do medalu i do półfinału doszedł, wygrywając trzy walki przed czasem. Tam czekał Brytyjczyk Raymond Stevens, którego wcześniej nie było w czołówce. Nastula opowiada, że wielu ludzi z ekipy klepało go po plecach, jakby już był w finale, i że w to uwierzył.
W czwartej minucie walki skrajnie zmęczony odwiązał pasek. Myślał, że sędzia tego nie widzi. Dostał karę, ale nadal był przekonany, że prowadzi. Walka zeszła do parteru i przez ostatnie dwadzieścia sekund leżał na brzuchu, broniąc się przed atakami z góry, w przekonaniu, że rywal traci czas. Po końcowym gongu jeden z sędziów bocznych podniósł chorągiewkę Brytyjczyka. Przegrał 2:1 na wskazania, bo przy remisie za aktywność uznano Stevensa. Pół godziny później, wyczerpany, przegrał walkę o brąz z reprezentującym Wspólnotę Niepodległych Państw Dmitrijem Siergiejewem i zajął piąte miejsce.
Lekcję z Barcelony wymienia do dziś jako fundament wszystkiego, co przyszło później.

312 zwycięstw i złoto Atlanty
Po Barcelonie zaczęła się seria, która nie ma odpowiednika w historii polskich sportów walki. W lutym 1994 roku przegrał finał turnieju w Paryżu z Francuzem Erikiem Fauroux i przez następne 1220 dni nie przegrał już z nikim. Skończyło się na 312 wygranych z rzędu, a serię przerwał dopiero Stéphane Traineau 13 marca 1998 roku, już po zmianie kategorii wagowej z 95 na 100 kg.
W 1994 roku w Gdańsku został mistrzem Europy, wygrywając w półfinale wyczerpującą walkę z tym samym Stevensem, po której wyglądał, jakby stracił przytomność. Rok później w Chibie zdobył mistrzostwo świata, w 1996 roku obronił tytuł mistrza Europy w Hadze, a w 1997 roku w Paryżu został mistrzem świata po raz drugi. Od 1994 roku pracował na to sztab szkoleniowo-medyczny pod nazwą Nastula Judo Team, na tamte czasy rozwiązanie w polskim judo bez precedensu.
Finał, w którym nie uznano rzutu
Do Atlanty jechał jako faworyt, ale nie do medalu, tylko do złota. Każdy inny kolor byłby porażką, jak sam mówi, dla niego i dla kibiców. Dziś uważa, że pomógł mu brak telefonów komórkowych i mediów społecznościowych. Sztab odciął go od wiadomości, nie czytał gazet, więc oczekiwania całej Polski do niego nie docierały.
W pierwszej walce szybko poddał broniącego tytułu Węgra Antala Kovácsa, potem pokonał Włocha Luigiego Guido. W półfinale z Brazylijczykiem Aurélio Miguelem, mistrzem olimpijskim z Seulu, w ostatnich kilkunastu sekundach odwrócił się, złapał go za judogę i rzucił na ippon. Jak wspomina, Brazylijczyk w locie łapał się za głowę, bo już wiedział, że ląduje na plecach.
Polska przez pierwsze trzy dni igrzysk prowadziła w klasyfikacji medalowej. W judo srebro zdobyła też Aneta Szczepańska i od tamtej pory żaden polski judoka nie stanął na olimpijskim podium.
Rzut, którego sędziowie nie zaliczyli
Nastula rzucił Koreańczyka na początku walki, ale sędziowie nie uznali akcji. Zamiast się spierać, przeszedł do parteru, w którym w tamtych latach nie miał sobie równych, i założył trzymanie. Kim nie zdołał się wyrwać przez wymagane trzydzieści sekund i walka skończyła się ipponem.
Na macie po poprzednim pojedynku Japończyka zostały ślady krwi, których nikt nie zdążył wytrzeć. Nastula wspomina, że wchodząc do finału, pomyślał o rzeźni.
- Seria bez porażki
- 312 walk
- Następne polskie złoto w judo
- brak
od lutego 1994 do marca 1998, każdy turniej wygrany
trzydzieści lat po Atlancie Polska wciąż czeka na kolejny medal olimpijski w tej dyscyplinie
Europejska Unia Judo uznała go w 1996 roku za najlepszego zawodnika kontynentu, a prezydent nadał mu Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Ostatnim dużym sukcesem było srebro mistrzostw Europy w Bratysławie w 1999 roku. Karierę judoki zakończył w 2004 roku, mając w dorobku 13 tytułów mistrza Polski.
PRIDE – debiut w dniu 35. urodzin przeciwko Nogueirze
Zainteresował się MMA po obejrzeniu walki Hidehiko Yoshidy z Royce’em Gracie w 2002 roku. Do PRIDE trafił przez przypadek. Jego przyjaciel mieszkający w Japonii znał człowieka, który znał człowieka z dojściem do organizacji, i w rozmowach padło nazwisko Nastuli. Pierwotnie miało być łagodnie, na same chwyty, tak jak zaczynał Yoshida. Nie wiadomo, w którym momencie rozmowa skręciła, ale skończyło się na pełnych zasadach MMA. Kontrakt podpisał na kilka walk, bez nazwisk rywali, a przeciwnika dostał już w trakcie przygotowań.
Tym przeciwnikiem był Antônio Rodrigo Nogueira, wówczas numer dwa wagi ciężkiej na świecie. Nastula próbował wynegocjować zasady PRIDE Bushido, z krótszymi rundami i walką w judogach, ale Brazylijczyk odmówił. Polak przyjął pełne zasady. Trenował w Takada Dojo, między innymi z Kazushim Sakurabą, a do walki miał trzy miesiące treningu MMA.
Pojedynek odbył się 26 czerwca 2005 roku na gali PRIDE Critical Countdown w Saitamie, w dniu 35. urodzin Nastuli. Fachowcy dawali mu pół minuty. Przez pierwszą połowę dziesięciominutowej rundy trzymał się w wymianach w parterze, po trafieniu prawym zdołał jeszcze obalić Nogueirę, ale w siódmej minucie, jak mówi, zabrakło mu prądu. Całe życie walczył pięć minut, a tu pierwsza runda trwała dwa razy dłużej. Nogueira zdobył dosiad i zasypał go ciosami, po których sędzia przerwał walkę w 8. minucie i 38. sekundzie. Przetrwanie z legendarnym „Minotauro” prawie 9 minut wzbudziło jednak w tamtym czasie ogromny szacunek w świecie MMA.
Jemieljanienko, Drago i wyjazd do Ameryki
Pół roku później, na sylwestrowej gali PRIDE Shockwave 2005, dostał Aleksandra Jemieljanienkę, brata Fiodora. Rosjanin był wtedy na fali trzech błyskawicznych nokautów z rzędu (wygrywał w 11, 15 i 28 sekund). Nastula kontrolował początek walki w stójce i w parterze, zakładał dźwignie i zachodził za plecy, ale znowu zabrakło mu wytrzymałości. Rosjanin odwrócił pozycję, wszedł mu za plecy i poddał go duszeniem w 8. minucie i 45. sekundzie. Nastula mówi o tej walce, że zabrakło mu tylko doświadczenia i opanowania.
Pierwsze zwycięstwo przyszło 1 lipca 2006 roku. Brazylijczyka Edsona Drago, wcześniej niepokonanego, rozbił ciosami z dosiadu, a ostatecznie poddał balachą z dołu w 4. minucie i 33. sekundzie. Wtedy PRIDE było u szczytu popularności, Saitama Super Arena mieściła kilkadziesiąt tysięcy widzów, a zawodników wożono limuzynami i traktowano jak gwiazdy. Nastula przyznaje, że pieniądze były wtedy główną motywacją, ale MMA po prostu mu się spodobało.
Pięć minut w judo, dziesięć w PRIDE. Wszystkie trzy porażki Nastuli w Japonii i Stanach mają ten sam schemat – dobra pierwsza połowa walki i zapaść kondycyjna w drugiej. W judo walka trwała pięć minut, w PRIDE pierwsza runda dziesięć. Sam wskazuje na to jako na główny powód, dla którego walka z Barnettem, toczona już na trzy rundy po pięć minut, wyglądała lepiej niż dwie poprzednie.
Drugi wątek to kolana. Do PRIDE wchodził bez więzadła krzyżowego, po kontuzji z lat dziewięćdziesiątych, i sam mówi, że musiał się faszerować lekami, żeby w ogóle trenować. Ten wątek wrócił po walce w Las Vegas.
Las Vegas, Barnett i nandrolon
21 października 2006 roku PRIDE po raz pierwszy zorganizowało galę w Stanach Zjednoczonych. PRIDE 32: The Real Deal odbyła się w Las Vegas, pod nadzorem Nevada State Athletic Commission, a Nastula dostał Josha Barnetta, byłego mistrza UFC wagi ciężkiej.
Walka była jego najlepszą w PRIDE. Kilkakrotnie obalał Amerykanina i trafiał lewymi sierpowymi, jeden z ciosów, jak wspomina, trafił Barnetta w brodę, posyłając go na deski. Sam ocenia dziś, że gdyby miał więcej doświadczenia i został w stójce zamiast sprowadzać rywala do parteru, mógł go znokautować. Zamiast tego w drugiej rundzie Barnett odwrócił pozycję i poddał go dźwignią na stopę w 3. minucie i 4. sekundzie.
Prawdziwy problem zaczął się po walce. Komisja z Nevady ogłosiła, że w próbce Nastuli wykryto nandrolon, steryd anaboliczny, oraz stymulanty: fenylopropanolaminę, pseudoefedrynę i efedrynę. Na tej samej gali na dopingu wpadł Vitor Belfort. W grudniu 2006 roku Nastula stanął przed komisją, która zawiesiła go na dziewięć miesięcy i nałożyła 6500 dolarów kary.
Dwie wersje jednej sprawy
Linia obrony przed komisją była dwustopniowa. Najpierw pełnomocnik Polaka twierdził, że próbki mogły zostać zanieczyszczone, potem, że śladowe ilości substancji świadczą o przypadkowym przyjęciu. Nastula argumentował też, że nandrolon jako środek do budowy masy nie miałby dla niego sensu, bo od wejścia do PRIDE nie przybrał ani kilograma. Komisja nie dała wiary tym wyjaśnieniom.
Po latach mówi o tym otwarcie i w dwóch wywiadach powtarza tę samą wersję. Brał preparat na zwyrodnienie kolan, przed operacją, którą zrobił dopiero później. Podkreśla też, jak wyglądało pobranie próbki w Las Vegas. Nie było żadnego protokołu, ktoś wszedł do niego pod prysznic, żeby oddał mocz. Jednocześnie przyznaje, że w tej sprawie ma sobie coś do zarzucenia i że to był zły moment na tę walkę.
Fakty pozostają takie, że test wykazał cztery zakazane substancje, komisja uznała wyjaśnienia za niewystarczające, a kara została odbyta. Kilka miesięcy później PRIDE przestało istnieć, wykupione przez właścicieli UFC, i Nastula nigdy nie wrócił na japoński ring.
| Data | Rywal | Gala | Wynik | Metoda |
|---|---|---|---|---|
| 26.06.2005 | Antônio Rodrigo Nogueira | PRIDE Critical Countdown 2005, Saitama | porażka | TKO, r. 1, 8:38 |
| 31.12.2005 | Aleksandr Jemieljanienko | PRIDE Shockwave 2005, Saitama | porażka | poddanie (duszenie zza pleców), r. 1, 8:45 |
| 01.07.2006 | Edson Drago | PRIDE Critical Countdown Absolute, Saitama | zwycięstwo | poddanie (balacha), r. 1, 4:33 |
| 21.10.2006 | Josh Barnett | PRIDE 32, Las Vegas | porażka | poddanie (dźwignia na stopę), r. 2, 3:04 |
| 24.08.2008 | Yang Dong-i | Sengoku 4, Saitama | porażka | TKO (decyzja sędziego), r. 2, 2:15 |
| 03.09.2010 | Yusuke Masuda | Fighters Arena, Łódź | zwycięstwo | TKO, r. 1, 0:26 |
| 20.08.2011 | Andrzej Wroński | Wieczór Mistrzów, Koszalin | zwycięstwo | TKO, r. 1, 1:09 |
| 01.10.2011 | Jimmy Ambriz | STC: Bydgoszcz vs Toruń | zwycięstwo | poddanie (kontuzja ręki rywala), r. 1, 1:50 |
| 16.03.2013 | Kevin Asplund | KSW 22, Warszawa | zwycięstwo | poddanie (americana), r. 1, 2:33 |
| 28.09.2013 | Karol Bedorf | KSW 24, Łódź | porażka | TKO (wyczerpanie), r. 2, 2:25 |
| 07.12.2014 | Mariusz Pudzianowski | KSW 29, Kraków | porażka | jednogłośna decyzja, 3 rundy |

Overlord
Overlord Old School — rękawice grapplingowe
Cienki profil i swoboda palców przy chwytach, skóra naturalna z pianką EVA. Konstrukcja pod pracę w parterze i wchodzenie w duszenia.
Sprawdź WarHouse →Sengoku, dwa lata przerwy i 26 sekund w Łodzi
Po upadku PRIDE podpisał kontrakt z organizacją World Victory Road. Na gali Sengoku 4 w sierpniu 2008 roku zmierzył się z Koreańczykiem Yangiem Dong-i i przegrał w sposób, którego do dziś nie rozumie. Po nieudanej próbie balachy został na macie, poprawiając ochraniacz po wcześniejszych kopnięciach w krocze. Sędzia kazał mu wstać, a kiedy Nastula nie zareagował od razu, przerwał walkę i ogłosił techniczny nokaut. Zamiast sprawdzić ochraniacz, jak przewiduje procedura, zakończył pojedynek.
Potem przyszły dwa lata bez walki. Polska organizacja MCC, która podpisała z nim kontrakt w 2008 roku, upadła przed pierwszą galą. KSW kilkakrotnie zapowiadało jego pojedynek z Pudzianowskim, przesuwając go z gali na galę, aż strongman wycofał się po porażce z Timem Sylvią. Nastula ogłosił, że jeśli nie zawalczy w 2010 roku, kończy karierę.
Zawalczył. 3 września 2010 roku w Atlas Arenie w Łodzi, na inauguracyjnej gali Fighters Arena, po raz pierwszy stanął przed polską publicznością. Japończyka Yusuke Masudę, partnera treningowego Yoshidy, znokautował w 26 sekund. Rok później w Koszalinie w 69 sekund pokonał Andrzeja Wrońskiego, dwukrotnego mistrza olimpijskiego w zapasach, a w październiku 2011 roku w Bydgoszczy wygrał z Amerykaninem Jimmym Ambrizem, który w pierwszej rundzie doznał kontuzji ręki.
KSW – pas, Bedorf i porażka, która boli najbardziej
Jesienią 2012 roku, po latach nieudanych negocjacji, związał się z KSW. 16 marca 2013 roku na KSW 22 w Warszawie poddał Amerykanina Kevina Asplunda kluczem na rękę (americaną) w pierwszej rundzie. Walka była eliminatorem do pojedynku o pierwszy w historii organizacji pas wagi ciężkiej.
O ten pas walczył 28 września 2013 roku w Łodzi z Karolem Bedorfem. W drugiej rundzie coś go, jak sam mówi, odcięło. Nie dostał ciosu, po prostu przestał wiedzieć, co się dzieje. Wstał, ale sędziowie już przerwali walkę. Dziś uważa, że dobrze zrobili, a walkę o pas ocenia jako podjętą o dwa, trzy lata za późno, kiedy organizm już odmawiał mu posłuszeństwa i ciężko się regenerował. Winą dzieli się z KSW, bo obie strony nie umiały wcześniej się dogadać.
Kraków, 7 grudnia 2014
Ostatnią walkę stoczył z Mariuszem Pudzianowskim na gali KSW 29 w Kraków Arenie. Przegrał jednogłośnie po trzech rundach, a pojedynek był jednym z najważniejszych starć gali (co-main event). Bezpośrednio po walce mówił, że wygrała młodość, choć Pudzianowski też najmłodszy nie jest, i że na sto procent to była jego ostatnia walka.
Kilka lat później opowiada o niej inaczej. Wziął ją, bo został złapany w rozkroku i potrzebował pieniędzy. Był przed operacją kolana i barku, a zabrakło osoby, która powiedziałaby mu, żeby najpierw zrobił operacje i poczekał pół roku. Do tego grupa sparingpartnerów z jego klubu, jeszcze niedawno jedna z najsilniejszych w kraju, rozjechała się po innych salach i nie miał z kim się przygotowywać. Walki do dziś nie obejrzał. Na pytanie, która porażka boli najbardziej, odpowiada bez zastanowienia, że ta z Mariuszem.
Pełny zapis walki z Krakowa KSW udostępniło na swoim kanale, więc każdy może sam ocenić, czy pojedynek był tak wyrównany, jak twierdzą kibice, i dlaczego Nastula nie chce do niego wracać.
Na pytanie, czy warto było wchodzić w MMA, odpowiada, że nie żałuje, tylko że zrobił to cztery lata za późno. W 2005 roku miał 35 lat i nieleczone kontuzje, a najlepsze walki w Polsce, z Bedorfem i Pudzianowskim, przyszły, kiedy jechał już na rezerwie. W listopadzie 2024 roku, na jubileuszowej gali XTB KSW 100 w Gliwicach, został wprowadzony do Galerii Sław KSW, razem z komentatorem Andrzejem Janiszem.
Trener, radny i wojna ze związkiem
Z klatką się pożegnał, z judo nie. Od ponad dwudziestu lat prowadzi z żoną Joanną Nastula Club na warszawskich Bielanach, z sekcją judo, innymi sportami walki i siłownią. Sam prowadzi zajęcia dla dorosłych i dla zawodników. Z jego sali wyszła najsilniejsza w pewnym momencie ekipa MMA w kraju. Na sparingi przyjeżdżali zawodnicy z całej Polski, a w klubie wisi zdjęcie ekipy z dnia, w którym Jan Błachowicz zdobył pas KSW.
Fot. Kontrola / Wikimedia Commons, CC0
Największym projektem trenerskim jest Aleksandra Kowalewska, zawodniczka kategorii do 70 kg, która w 2023 roku została seniorską mistrzynią Polski, w 2024 roku zdobyła brąz mistrzostw Europy do lat 23 w Pile, a w maju 2026 roku wygrała turniej Grand Slam w Duszanbe, pokonując w finale Austriaczkę Michaelę Polleres. Nastula organizuje jej zgrupowania w Japonii i w Europie z pieniędzy od sponsorów i przyjaciół. Sam mówi, że z budżetu związku pochodzi ułamek kosztów, a resztę wykłada klub.
Akredytacja, której nie dostał
Spór ze związkiem wybuchł jesienią 2023 roku. Przed mistrzostwami świata, najważniejszą imprezą sezonu dla jego zawodniczki, Polski Związek Judo wprowadził uchwałę, na mocy której trenerzy klubowi nie otrzymali akredytacji. Nastula pojechał na własny koszt, ale nie mógł wejść na salę rozgrzewkową ani wyprowadzić zawodniczki do walki. Spotykał się z nią na korytarzu. Przez cały sezon towarzyszył jej na jedenastu startach, a przy dwunastym, decydującym, został odsunięty.
W wywiadzie z października 2023 roku nazwał to patologią i powiedział, że trenerów klubowych potraktowano jak śmieci. Zarzucił działaczom, że w powołaniach liczy się bliskość polityczna klubu, a nie poziom zawodnika, i że tak było za jego czasów i tak jest dziś. Podkreśla, że mówi to jako trener, który po latach w MMA wrócił do judo i inwestuje w zawodniczkę własne środki.
Argumentów drugiej strony w tej rozmowie nie ma, więc uczciwie trzeba dodać, że uchwały o akredytacjach są w związkach sportowych rutyną, a kadrowi trenerzy odpowiadają za wynik przed ministerstwem, które finansuje wyjazdy. Faktem pozostaje, że polskie judo od Atlanty nie zdobyło żadnego medalu olimpijskiego, a zawodniczka wychowana poza systemem kadry wygrała w 2026 roku turniej Grand Slam.
Poza matą Nastula próbował polityki. W 2010 roku został radnym Łomianek z lokalnego stowarzyszenia, rok później bez powodzenia startował do Sejmu z listy PSL. W 2009 roku tańczył w „Tańcu z gwiazdami”, a od 2012 roku współprowadził program MMAster w TVN Turbo. Do dziś jeździ po szkołach ze złotym medalem z Atlanty i powtarza, że nie ma zwyczaju zaglądać nikomu do sumienia, łóżka ani portfela.
Paweł Nastula – najczęściej zadawane pytania
Czy Paweł Nastula był na dopingu?
Po walce z Joshem Barnettem na gali PRIDE 32 w Las Vegas 21 października 2006 roku test wykazał w jego próbce nandrolon oraz trzy stymulanty: fenylopropanolaminę, pseudoefedrynę i efedrynę. Nevada State Athletic Commission zawiesiła go na dziewięć miesięcy i nałożyła 6500 dolarów kary. Nastula tłumaczył, że substancje pochodziły z preparatu na zwyrodnienie kolan i z suplementów, komisja tych wyjaśnień nie przyjęła. W karierze judoki nigdy nie miał problemów z kontrolą antydopingową.
Ile walk z rzędu wygrał Paweł Nastula w judo?
312. Seria zaczęła się po przegranym finale turnieju w Paryżu w lutym 1994 roku i trwała 1220 dni, do 13 marca 1998 roku, kiedy pokonał go Francuz Stéphane Traineau. W tym czasie Nastula wygrał każdy turniej, w którym wystartował, w tym mistrzostwa Europy 1994 i 1996, mistrzostwa świata 1995 i 1997 oraz igrzyska olimpijskie w Atlancie.
Kto wygrał walkę Nastula – Pudzianowski?
Mariusz Pudzianowski, jednogłośną decyzją sędziów po trzech rundach, 7 grudnia 2014 roku na gali KSW 29 w Krakowie. Była to ostatnia walka Nastuli w MMA. Sam mówi, że wziął ją z powodów finansowych, tuż przed operacją kolana i barku, i że to porażka, która boli go najbardziej ze wszystkich.
Jaki rekord w MMA ma Paweł Nastula?
5 zwycięstw i 6 porażek w latach 2005–2014. Wygrywał z Edsonem Drago, Yusuke Masudą, Andrzejem Wrońskim, Jimmym Ambrizem i Kevinem Asplundem. Przegrywał z Antônio Rodrigo Nogueirą, Aleksandrem Jemieljanienką, Joshem Barnettem, Yangiem Dong-i, Karolem Bedorfem i Mariuszem Pudzianowskim. Trzy zwycięstwa odniósł przed czasem w pierwszej rundzie, w tym nokaut w 26 sekund.
Czym zajmuje się dziś Paweł Nastula?
Prowadzi z żoną Nastula Club na warszawskich Bielanach i trenuje judoków, w tym Aleksandrę Kowalewską, mistrzynię Polski seniorek i zwyciężczynię turnieju Grand Slam w Duszanbe w 2026 roku. Posiada 8 dan w judo, jest certyfikowanym trenerem Międzynarodowej Federacji Judo i od listopada 2024 roku członkiem Galerii Sław KSW.
Źródła
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pawe%C5%82_Nastula
https://en.wikipedia.org/wiki/Pawe%C5%82_Nastula
https://www.sherdog.com/fighter/Pawel-Nastula-12277
https://www.espn.com/extra/mma/news/story?id=3084489
https://inthecage.pl/pawel-nastula-i-andrzej-janisz-w-hall-of-fame-ksw/
https://www.radiopik.pl/4,138406,kowalewska-triumfuje-w-duszanbe-najwiekszy-sukces-w-karierze
https://www.youtube.com/watch?v=tK3Wfl68nH4
https://www.youtube.com/watch?v=YeinfVntHwA
https://www.youtube.com/watch?v=ooHLSfVVYsE





