„Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się, jak trzeba” – napisała w grypsie z więzienia Danuta Siedzikówna „Inka”, sanitariuszka 5. Wileńskiej Brygady AK. 28 sierpnia 1946 roku, kilka dni przed 18. urodzinami, rozstrzelano ją w gdańskim więzieniu. Wojna skończyła się ponad rok wcześniej, a ona zginęła z wyroku polskiego sądu wojskowego podporządkowanego nowej, komunistycznej władzy. Takich jak „Inka” były dziesiątki tysięcy. Historycy nazywają ich podziemiem niepodległościowym i antykomunistycznym, a potoczna nazwa, która przyjęła się w latach 90., to Żołnierze Wyklęci. Ostatni z nich, Józef Franczak „Lalek”, zginął w obławie w 1963 roku – 18 lat po wojnie.
Kim byli Żołnierze Wyklęci
Żołnierze Wyklęci, nazywani też niezłomnymi albo żołnierzami drugiej konspiracji, to członkowie polskiego podziemia, które po 1944 roku stawiało opór sowietyzacji Polski i podporządkowaniu jej ZSRR. Walczyli z NKWD, Urzędem Bezpieczeństwa, milicją i wojskiem, które nowa władza rzuciła do rozbicia partyzantki. Liczbę członków wszystkich organizacji i grup konspiracyjnych szacuje się na 120–180 tysięcy osób.
W ostatnich dniach II wojny światowej w Polsce działało około 80 tysięcy partyzantów antykomunistycznych. Po 1947 roku, po sfałszowanych wyborach i masowej amnestii, zbrojne podziemie liczyło już najwyżej dwa tysiące ludzi. Pojedynczy partyzanci ukrywali się jednak jeszcze przez kilkanaście lat.
Skąd nazwa „wyklęci”
Określenie powstało w 1993 roku. Po raz pierwszy użyto go przy okazji wystawy o antykomunistycznym podziemiu zorganizowanej przez Ligę Republikańską na Uniwersytecie Warszawskim przy współudziale historyka Leszka Żebrowskiego. Nazwa odwołuje się do listu, który dowódca jednostki wojskowej wysłał wdowie po straconym partyzancie. Pisał w nim, że każdy, kto ma w sobie polską krew, przeklina skazanego i że powinny się go wyrzec żona i dziecko.
Propaganda PRL nazywała podziemie „bandami”, „reakcją” i „zaplutymi karłami reakcji”. Termin „Żołnierze Wyklęci” upowszechnił później Jerzy Ślaski w książce o tym tytule, a w 2011 roku wyrażenie trafiło do nazwy święta państwowego.
Nie jedna armia, lecz dziesiątki organizacji
Wyklęci nie tworzyli jednej struktury. Działały obok siebie organizacje o różnych korzeniach i różnych wizjach Polski, a niektóre bywały wobec siebie wrogie. Najważniejsze z nich to:
- Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość” (WiN) – następca Armii Krajowej, początkowo stawiało na działania polityczne i poparcie legalnej opozycji, czyli PSL.
- Narodowe Siły Zbrojne (NSZ) i Narodowe Zjednoczenie Wojskowe (NZW) – podziemie o rodowodzie narodowym.
- Armia Krajowa Obywatelska, Konspiracyjne Wojsko Polskie, Ruch Oporu Armii Krajowej – kontynuacje struktur AK w poszczególnych regionach.
- Oddziały leśne – takie jak 5. i 6. Wileńska Brygada AK, działające często samodzielnie, pod dowództwem charyzmatycznych oficerów.

Dlaczego nie złożyli broni po 1945 roku
Dla ludzi z podziemia koniec wojny z Niemcami nie oznaczał wolności. Latem 1944 roku do Polski weszła Armia Czerwona, a za nią NKWD, które razem z tworzonym pod jego kontrolą aparatem bezpieczeństwa zaczęło aresztowania żołnierzy AK. Rząd RP na uchodźstwie w lipcu 1945 roku stracił międzynarodowe uznanie na rzecz Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej.
Wielu żołnierzy liczyło na to, że Zachód nie zostawi Polski pod sowiecką kontrolą albo że wybuchnie kolejna wojna. Inni po prostu nie mieli wyjścia – ujawnienie się oznaczało dla nich więzienie, zsyłkę albo śmierć.
Obozy, zsyłki i doły z wodą
Na zajętych terenach NKWD tworzyło obozy dla żołnierzy AK. W obozie w Miednikach Królewskich pod Wilnem od lata 1944 roku zamknięto około 8 tysięcy akowców. W Krześlinie pod Siedlcami więźniów trzymano w dołach głębokich na 8 metrów, o powierzchni 2 na 2 metry, gdzie woda sięgała do kolan.
Szacuje się, że od listopada 1944 do maja 1945 roku do obozów pracy w głąb ZSRR trafiło co najmniej 50 tysięcy Polaków, a co najmniej dwa razy więcej znalazło się w obozach w kraju. Według prof. Jana Żaryna ponad 20 tysięcy żołnierzy podziemia zginęło w walce albo zostało zamordowanych w więzieniach NKWD i UB.
Amnestie, które były pułapką
Władza stosowała też podstęp. W 1945 roku ujawniło się około 50 tysięcy żołnierzy podziemia, a podczas amnestii z 1947 roku – 76 774 osoby. Funkcjonariusze UB mieli tymczasem tajną instrukcję, by część ujawnionych po zarejestrowaniu „internować i odosobnić”. Wiedzę z przesłuchań wykorzystywano, by dotrzeć do tych, którzy wciąż walczyli.
Najbardziej znany przykład to rozbicie I Zarządu WiN. Dyrektor Departamentu Śledczego w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego Józef Różański obiecał aresztowanej Emilii Malessie, łączniczce i wdowie po cichociemnym Janie Piwniku „Ponurym”, że nikomu nic się nie stanie. Malessa ujawniła ludzi z podziemia, a kiedy obietnicy nie dotrzymano, w 1949 roku popełniła samobójstwo.
Do walki z podziemiem władza skierowała około 150–180 tysięcy żołnierzy i milicjantów, a razem z Ochotniczą Rezerwą Milicji Obywatelskiej (ORMO) – ponad 250 tysięcy ludzi. Wśród nich były dziesiątki pułków piechoty, pułki czołgów i artylerii oraz Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Najbardziej znani Żołnierze Wyklęci
Wśród tysięcy nazwisk kilka stało się symbolami. Ich losy dobrze pokazują, jak różne drogi prowadziły do powojennego podziemia i jak podobnie zwykle się kończyły.
Danuta Siedzikówna „Inka”
Urodziła się w 1928 roku. Jej ojca Sowieci wywieźli w 1940 roku na Wschód – trafił do armii Andersa i zmarł w Teheranie. Matkę rozstrzelało gestapo w 1943 roku za współpracę z AK. W czerwcu 1945 roku „Inkę” aresztowała grupa NKWD-UB, ale z konwoju odbił ją patrol z oddziałów majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Od tej pory była sanitariuszką 5. Wileńskiej Brygady AK.
20 lipca 1946 roku UB zatrzymało ją w Gdańsku w lokalu kontaktowym, którego adres zdradziła aresztowana wcześniej łączniczka. W śledztwie była bita i poniżana. 3 sierpnia 1946 roku sąd wojskowy skazał ją na śmierć. W 1991 roku gdański sąd uznał ten wyrok za nieważny. W 2014 roku IPN odnalazł jej szczątki na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku, a 28 sierpnia 2016 roku odbył się jej państwowy pogrzeb.
Mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”
Przedwojenny oficer kawalerii z 4. Pułku Ułanów Zaniemeńskich w Wilnie dowodził 5. Wileńską Brygadą AK. Po wojnie jego oddziały przeniosły się na Podlasie oraz Pomorze i walczyły dalej. Szendzielarz ukrywał się do 1948 roku, kiedy został aresztowany. Skazano go na śmierć, a wyrok wykonano 8 lutego 1951 roku w więzieniu na Mokotowie.
Jego szczątki badacze IPN odnaleźli podczas ekshumacji w kwaterze na Łączce na warszawskich Powązkach. Symbolem jego brygady pozostaje zdjęcie oddziału w marszu przez pola Wileńszczyzny, zrobione jeszcze w czasie wojny z Niemcami.
Rotmistrz Witold Pilecki
Pilecki nie był partyzantem leśnym, ale jest dziś jednym z najważniejszych symboli podziemia. W 1940 roku dobrowolnie dał się złapać Niemcom, żeby trafić do Auschwitz i zorganizować tam konspirację – w obozie działał m.in. z pięściarzem Tadeuszem Pietrzykowskim. W 1943 roku uciekł, walczył w Powstaniu Warszawskim, a po wojnie wrócił z Zachodu do kraju, by zbierać informacje wywiadowcze.
Aresztowany w 1947 roku, był torturowany i został skazany na śmierć. Wyrok wykonano 25 maja 1948 roku w więzieniu na Mokotowie. Miejsce jego pochówku do dziś nie zostało ustalone.
Mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”
Dekutowski był cichociemnym zrzuconym do okupowanej Polski w 1943 roku. Po wojnie dowodził oddziałami na Lubelszczyźnie, które należały do najaktywniejszych w kraju. Aresztowany jesienią 1947 roku przy próbie przedostania się na Zachód, został stracony 7 marca 1949 roku na Mokotowie. Jego szczątki również odnaleziono na Łączce.
Józef Franczak „Lalek” – ostatni partyzant
Przedwojenny żandarm, żołnierz AK, w 1945 roku zdezerterował z ludowego Wojska Polskiego, gdy zobaczył, jak wykonuje się wyroki na akowcach. Później walczył w oddziale kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka” na Lubelszczyźnie. Od 1953 roku ukrywał się samotnie.
21 października 1963 roku zginął w obławie w Majdanie Kozic Górnych pod Piaskami, 18 lat po zakończeniu wojny. Funkcjonariusze odcięli mu głowę i przekazali ją do badań. Rodzina w nocy wykopała i pochowała jego ciało. Po ekshumacji przeprowadzonej przez IPN trzeci pogrzeb „Lalka” odbył się 26 marca 2015 roku w Piaskach.
| Postać | Formacja | Los |
|---|---|---|
| Danuta Siedzikówna „Inka” | 5. Wileńska Brygada AK | Rozstrzelana 28 sierpnia 1946 r. w Gdańsku |
| Witold Pilecki | wywiad II Korpusu Polskiego | Stracony 25 maja 1948 r. na Mokotowie |
| Hieronim Dekutowski „Zapora” | WiN, Lubelszczyzna | Stracony 7 marca 1949 r. na Mokotowie |
| Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” | 5. Wileńska Brygada AK | Stracony 8 lutego 1951 r. na Mokotowie |
| Łukasz Ciepliński „Pług” | IV Zarząd WiN | Stracony 1 marca 1951 r. na Mokotowie |
| Józef Franczak „Lalek” | oddział „Uskoka” | Zginął w obławie 21 października 1963 r. |
Wyroki, Łączka i pamięć
Wielu schwytanych żołnierzy podziemia trafiało przed sądy wojskowe, które wydawały wyroki śmierci po pokazowych procesach. Ciała straconych zakopywano potajemnie, najczęściej w nieoznaczonych dołach. Rodziny przez dekady nie wiedziały, gdzie leżą ich bliscy.
1 marca 1951 roku
Tego dnia w więzieniu na Mokotowie wykonano wyroki śmierci na siedmiu członkach IV Zarządu WiN z podpułkownikiem Łukaszem Cieplińskim na czele. Po aresztowaniu Ciepliński uwierzył obietnicom UB o „cichej amnestii” dla podkomendnych i ujawnił kontakty organizacyjne, a nawet zgodził się początkowo na udział w grze wywiadowczej. Gdy zrozumiał, że bezpieka nie dotrzyma słowa, wycofał się – i podpisał tym na siebie wyrok. UB utworzyło potem fikcyjny V Zarząd WiN, który miał dezinformować wywiady zachodnie. Od 2011 roku 1 marca jest Narodowym Dniem Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” – świętem państwowym, choć nie dniem wolnym od pracy.
Kwatera na Łączce
Od 2012 roku zespół IPN kierowany przez prof. Krzysztofa Szwagrzyka prowadzi ekshumacje w kwaterze na Łączce na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, gdzie w czasach stalinowskich potajemnie grzebano straconych więźniów. Odnaleziono tam m.in. szczątki „Łupaszki” i „Zapory”. Poszukiwania trwają także w innych miejscach w kraju – tak odnaleziono „Inkę” w Gdańsku.
Pilecki, Ciepliński, gen. August Emil Fieldorf „Nil” i kilku innych przywódców podziemia dostali pośmiertnie Order Orła Białego. Do lat 90. ich nazwiska w PRL-owskich podręcznikach albo nie istniały, albo pojawiały się z przymiotnikiem „reakcyjny”.
Przyszły też pośmiertne awanse. Pilecki i Ciepliński zostali w 2013 roku pułkownikami, „Łupaszka” w 2016 roku podpułkownikiem, a „Inka” w tym samym roku podporucznikiem. „Zaporę” pułkownikiem mianował już w 1988 roku rząd RP na uchodźstwie. W tekście zostają stopnie z czasów walki, pod którymi przeszli do historii. Same wyroki unieważniano na podstawie ustawy z 23 lutego 1991 roku o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego – na jej mocy gdański sąd uznał za nieważny wyrok na „Inkę”.
Historię podziemia antykomunistycznego w przystępnej formie opowiada odcinek kanału Polimaty.
Ciemne karty i spór historyków
Wokół Wyklętych od lat toczy się spór. Dla jednych to niezłomni bohaterowie, którzy nie pogodzili się z utratą niepodległości. Inni historycy, jak prof. Rafał Wnuk, współautor wydanego przez IPN „Atlasu polskiego podziemia niepodległościowego 1944–1956”, krytykują samą nazwę. Ich zdaniem wrzuca ona do jednego worka ludzi o skrajnie różnych postawach i wizjach Polski, od rotmistrza Pileckiego po dowódców oddziałów, które dopuszczały się zbrodni.
Najczęściej przywoływane przykłady to:
- Romuald Rajs „Bury” – na przełomie stycznia i lutego 1946 roku jego oddział z Narodowego Zjednoczenia Wojskowego zamordował na Podlasiu 79 osób, w większości prawosławnych Białorusinów, w tym kobiety i dzieci. IPN uznał część tych zbrodni za noszące znamiona ludobójstwa.
- Wierzchowiny – 6 czerwca 1945 roku oddział NSZ zamordował tam co najmniej 194 osoby narodowości ukraińskiej (zależnie od źródła 194 lub 196).
- Oddział Józefa Kurasia „Ognia” – podkomendni „Ognia” strzelali do żydowskich cywilów w okolicy Krościenka. Historyk Maciej Korkuć podkreśla, że nie działali na rozkaz dowódcy.
Część badaczy, m.in. prof. Barbara Engelking, zwraca też uwagę na antysemickie wątki w propagandzie części podziemia. Historycy związani z IPN przypominają z kolei, że wiele oskarżeń pochodzi ze źródeł wytworzonych przez komunistyczną bezpiekę, które trzeba czytać ostrożnie.
Nie wojna domowa: spór dotyczy też tego, jak nazwać lata 1944–1956. Propaganda PRL mówiła o walce z „bandami”, część historyków używa określenia „wojna domowa”. Historycy IPN podkreślają, że był to raczej opór przeciwko władzy narzuconej przez obce państwo, porównywalny z walką „leśnych braci” na Litwie, Łotwie i w Estonii, którzy również do lat 50. walczyli z Sowietami.
Najrozsądniejsze wydaje się to, co mówi białoruski historyk z Polski prof. Oleg Łatyszonek: wśród Żołnierzy Wyklętych byli również bandyci, ale odpowiedzialność za ich czyny nie przenosi się na wszystkich. Pamięć o podziemiu może obejmować zarówno „Inkę”, jak i ofiary „Burego” – i dopiero wtedy jest pełna.
Żołnierze Wyklęci – najczęściej zadawane pytania
Dlaczego mówimy „Żołnierze Wyklęci”?
Nazwę wprowadzono w 1993 roku na potrzeby wystawy o podziemiu antykomunistycznym współtworzonej przez Leszka Żebrowskiego. Odwołuje się ona do listu, w którym dowódca jednostki wojskowej pisał wdowie po straconym partyzancie, że każdy Polak go przeklina i że powinny się go wyrzec żona i dziecko. Wcześniej propaganda PRL nazywała podziemie „bandami” i „reakcją”.
Kto był ostatnim Żołnierzem Wyklętym?
Za ostatniego uznaje się Józefa Franczaka „Lalka” z oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka”. Od 1953 roku ukrywał się samotnie na Lubelszczyźnie, a zginął w obławie 21 października 1963 roku w Majdanie Kozic Górnych pod Piaskami – 18 lat po zakończeniu wojny.
Ilu było Żołnierzy Wyklętych?
Liczbę członków wszystkich organizacji i grup szacuje się na 120–180 tysięcy osób. W ostatnich dniach wojny działało około 80 tysięcy partyzantów, a po amnestii z 1947 roku, w której ujawniły się 76 774 osoby, w zbrojnym podziemiu zostało najwyżej dwa tysiące ludzi.
Dlaczego 1 marca jest Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych?
1 marca 1951 roku w więzieniu na Mokotowie stracono przywódców IV Zarządu Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” z ppłk. Łukaszem Cieplińskim na czele. Od 2011 roku ten dzień jest Narodowym Dniem Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” – świętem państwowym, ale nie dniem wolnym od pracy.
Czy wszyscy Żołnierze Wyklęci byli bohaterami?
Nie. Podziemie było bardzo zróżnicowane, a niektóre oddziały dopuszczały się zbrodni na cywilach, m.in. oddział Romualda Rajsa „Burego” na Białorusinach z Podlasia czy oddział NSZ w Wierzchowinach na Ukraińcach. Historycy spierają się o skalę i ocenę tych czynów, ale co do samych zbrodni nie ma wątpliwości.
Źródła






