Był pierwszym polskim dowódcą, który wrócił z Iraku bez strat własnych w walce, i pierwszym dowódcą Wojsk Lądowych, który zapłacił stanowiskiem za słowa wypowiedziane nad trumną. 16 sierpnia 2009 roku na lotnisku w Leźnicy Wielkiej, żegnając Daniela Ambrozińskiego, poległego w Afganistanie żołnierza 25 Brygady Kawalerii Powietrznej, gen. broni Waldemar Skrzypczak publicznie obciążył polityków i wojskową biurokrację odpowiedzialnością za brak sprzętu. Dzień później oddał się do dyspozycji prezydenta.
Trzy lata później ci sami politycy mianowali go wiceministrem obrony, a wojskowy kontrwywiad cofnął mu poświadczenie bezpieczeństwa i doprowadził do drugiej dymisji. Śledztwo, które temu towarzyszyło, prokuratura umorzyła po dwóch latach. Zmarł 21 lipca 2025 roku, a rok później jego syn odebrał nominację generalską na tej samej defiladzie, na której ojciec przez lata stał w pierwszym szeregu.
Kim był gen. Waldemar Skrzypczak
Zanim stał się twarzą sporu o polskie zaangażowanie w Afganistanie, przez trzy dekady służył w wojskach pancernych. Był oficerem w czwartym pokoleniu.
Czołgista z Kołobrzegu
Waldemar Henryk Skrzypczak urodził się 19 stycznia 1956 roku w Szczecinie, ale dorastał w Kołobrzegu, gdzie jego ojciec Zdzisław przez dwadzieścia lat służył w 32 Pułku Zmechanizowanym. Obaj dziadkowie i pradziadek również nosili oficerskie mundury. Sam mówił o tym po latach z ironią, że matka lekarka tłumaczyła mu, iż „tej skazy nie da się zoperować”. Piątym pokoleniem został jego syn Renart.
Jako chłopiec chciał być żeglarzem. Do klubu zapisał się w drugiej klasie podstawówki, a w wieku 17 lat miał już patent sternika morskiego. Wojsko przerwało tę pasję na kilkadziesiąt lat – wrócił do niej dopiero jako generał.
W 1976 roku dostał się do Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Pancernych im. Stefana Czarnieckiego w Poznaniu. Ukończył ją cztery lata później z czwartą lokatą, co dawało prawo wyboru jednostki, ale tylko w obrębie 8 Dywizji Zmechanizowanej z Koszalina. Trafił do 16 Pułku Czołgów Średnich w Słupsku, gdzie został zastępcą dowódcy kompanii czołgów T-55.
Grudzień 1981 pod bramą Stoczni Gdańskiej
Stan wojenny zastał go w lesie. Od sierpnia do 11 grudnia 1981 roku jego kompania porządkowała wiatrołomy na Pomorzu – wojsko było wtedy tanią siłą roboczą, a czołgiści przez cztery miesiące nie mieli dostępu ani do telewizji, ani do gazet.
11 grudnia przyjechał po nich oficer z pułku z rozkazem natychmiastowego powrotu. Skrzypczak, który we wrześniu został ojcem i syna widział raz w życiu, urwał się na kilka godzin do Kołobrzegu. W nocy zadzwonił telefon z wezwaniem do jednostki.
Z Koszalina do Słupska nie można się już było dostać komunikacją miejską. Jechał taksówką, mijając kolumny 8 Dywizji idące na Gdańsk.
16 grudnia jego czołg stał w jednej z dwóch kompanii wyprowadzonych pod Stocznię Gdańską na wysokości Dworca Głównego. Załogi nie brały udziału w starciach z robotnikami, ale ktoś rzucił koktajl Mołotowa na przedział silnikowy jego wozu – ogień gasił mechanik-kierowca. Po latach, pytany o tamten dzień, nie tłumaczył się z niego ani nie próbował go wymazać z życiorysu.
Wiosną 1982 roku jego kompania wypadła na ćwiczeniach na tyle dobrze, że dowódca dywizji skierował go na studia w Akademii Sztabu Generalnego WP bez egzaminów wstępnych. Pod koniec roku został dowódcą kompanii – szesnastu czołgów T-55.

Kariera od Sztabu Frontu Polskiego do dowódcy dywizji
W ciągu dwudziestu lat przeszedł całą drabinę stanowisk, od szefa sztabu pułku do dowódcy Wojsk Lądowych. Po drodze uratował przed rozformowaniem dywizję w Elblągu i dwukrotnie odwiedził Stany Zjednoczone na studiach.
Akademię Sztabu Generalnego WP ukończył w 1987 roku jako najzdolniejszy słuchacz rocznika, choć – jak wspominał – na ostatnim roku o mało nie oblał egzaminu z naukowego komunizmu. Trafił do Oddziału Planowania Operacyjnego Sztabu Frontu Polskiego (Nadmorskiego), czyli struktury, która w razie wojny z Zachodem miała dowodzić wszystkimi polskimi armiami. Na ćwiczeniu „Sojuz-88” pod Toruniem jako kapitan asystował przy mapie, podając wskaźnik marszałkowi Wiktorowi Kulikowowi i gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu.
W 1989 roku wrócił do służby liniowej. Był szefem sztabu 68 Pułku Czołgów Średnich w Budowie, a od 1991 roku dowodził 32 Pułkiem Zmechanizowanym w Kołobrzegu – jednostką swojego ojca. Jego zastępcą został pułkownik, który służył jeszcze ze Skrzypczakiem seniorem. Ćwiczenia pułku na poligonie drawskim, obserwowane przez prezydenta Lecha Wałęsę, ministra obrony i szefa Sztabu Generalnego, otworzyły mu drogę do sztabu 1. Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej w Legionowie i awansu na podpułkownika.
Stanowisko, które zdecydowało o dalszej karierze, dostał w 1998 roku – dowództwo 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej w Elblągu. W regionie stacjonowały wtedy dwie dywizje, elbląska i olsztyńska, a plany przewidywały rozformowanie jednej z nich.
Olsztyn miał lepsze karty, bo po reformie administracyjnej został miastem wojewódzkim, Elbląg spadł do rangi powiatu. Skrzypczak przekonał decydentów, żeby zostawić jego dywizję. Pod koniec jego dowodzenia dywizję uznano za najlepszą w Wojskach Lądowych. 15 sierpnia 2000 roku został generałem brygady.
Kolejne lata to praca sztabowa w Warszawie, najpierw w Dowództwie Wojsk Lądowych, potem w Sztabie Generalnym przy wdrażaniu doktryn NATO, a od 2002 roku jako szef Zarządu Operacji Lądowych G-3. Na tym stanowisku odpowiadał za przygotowanie, przerzut i rotację dwóch pierwszych zmian Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Iraku po zakończeniu operacji „Iraqi Freedom”. Jesienią 2003 roku objął dowodzenie 11. Lubuską Dywizją Kawalerii Pancernej w Żaganiu.
Irak 2005 – dywizja, która wróciła bez strat w walce
Do Iraku pojechał w lutym 2005 roku jako dowódca Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe w ramach IV zmiany PKW Irak. Wrócił w sierpniu jako jedyny polski dowódca zmiany, którego żołnierze nie ponieśli strat w walce. Jedyną ofiarą śmiertelną był st. szer. Roman Góralczyk, który zginął w wypadku samochodowym.
O tym, że jego dywizja pojedzie do Iraku, dowiedział się dopiero w maju 2004 roku. Rekonesans w październiku zaniepokoił go nie tylko sytuacją taktyczną, ale i pieniędzmi.
Amerykanie przekazywali Polakom dziesiątki milionów dolarów na odbudowę Iraku, a nikt nie sprawdzał, co za nie powstało. Z kasy potrafiło w ciągu nocy zniknąć 90 tysięcy dolarów.
Skrzypczak zdecydował, że na jego zmianie kontrakty będą podpisywane w obecności oficerów Żandarmerii Wojskowej i kontrwywiadu, a przetargi oddzieli od projektów osobna komisja. Dwa tygodnie po tej decyzji wybuchła afera bakszyszowa – czternastu żołnierzy i pracowników cywilnych poprzednich zmian przyjęło od irackich firm blisko 800 tysięcy dolarów łapówek.
W listopadzie 2004 roku pojechał z trzydziestoma oficerami do Fort Bragg w celu zgrania dowództw z amerykańskim XVIII Korpusem Powietrznodesantowym gen. Johna Vinesa, któremu dywizja miała podlegać. Już w Iraku stosował taktykę ofensywną i oparł się na współpracy z 3 Brygadą 5 Dywizji Irackiej. W jego strefie służył wówczas między innymi Tomasz „Lasek” Laskowski, późniejszy płetwonurek bojowy GROM-u, którego relacja z IV zmiany zgadza się co do miesiąca z kalendarzem dowódcy.
Negocjacje z Armią Mahdiego
Najbardziej niekonwencjonalną decyzję podjął wiosną 2005 roku. W jego strefie odpowiedzialności zwolennicy radykalnego szyickiego duchownego Muktady as-Sadra szykowali pielgrzymkę do Karbali, przez którą miało przejść kilka milionów ludzi. Istniało realne ryzyko sunnickich zamachów. Amerykanie wyznaczyli za głowę as-Sadra nagrodę, a jego Armia Mahdiego wywołała wcześniej dwa powstania, w tym walki w Karbali podczas drugiej polskiej zmiany.
Skrzypczak zdecydował się na rozmowy. Jak sam przyznawał, nie konsultował tego z nikim i wziął odpowiedzialność na siebie.
Pierwsze spotkanie odbyło się w pałacu gubernatora w Diwanii. Dwa uzbrojone konwoje podjechały pod budynek z dwóch stron – z bagażników samochodów sadrystów wystawały granatniki RPG. Generał kazał wszystkim wchodzącym do środka złożyć broń i zdjąć kamizelki. Ochrony obu stron zostały na zewnątrz, patrząc na siebie nad stertą odłożonego wyposażenia.
Układ był prosty. Armia Mahdiego ochrania pielgrzymów, Polacy się nie wtrącają i organizują punkty z wodą oraz pomocą medyczną.
Na drugie spotkanie przyjechał już sam as-Sadr. Nie podał ręki, ale układ zaakceptował. Dowódca amerykańskiego korpusu dowiedział się o wszystkim po kilku tygodniach i, według relacji Skrzypczaka, przyjął to bez sprzeciwu. Generał chciał mieć w swojej strefie jednego wroga, sunnickich rebeliantów, a nie dwóch.
Za misję prezydent Aleksander Kwaśniewski nadał mu Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, a Amerykanie Legię Zasługi (Legion of Merit). Wszyscy żołnierze IV zmiany dostali też wydane ze środków sponsorów „Zapiski irackie” – książkę opisującą ich zmianę, która nigdy nie trafiła do księgarń.
Dowódca Wojsk Lądowych i Nangar Khel
Stanowisko dowódcy Wojsk Lądowych objął 2 października 2006 roku. Trzy lata na tym stanowisku to przygotowanie kontyngentu do Afganistanu, obrona żołnierzy z Nangar Khel i narastający konflikt z ministerstwem o sprzęt.
Wezwanie przyszło w środku ćwiczenia „Anakonda 06” na poligonie drawskim, największych manewrów od upadku Układu Warszawskiego. Jego 11 Dywizja Kawalerii Pancernej po raz pierwszy forsowała wtedy przeszkodę wodną na kołowych transporterach opancerzonych (KTO) Rosomak, które jako pierwsza wdrażała do służby liniowej.
Przedostatniego dnia ćwiczenia zadzwonił dowódca Wojsk Lądowych z informacją, że po Skrzypczaka leci samolot do Mirosławca i ma się stawić w Warszawie. Prosto z poligonu, jeszcze w mundurze polowym, usłyszał pytanie, czy przyjmie stanowisko. Z upoważnienia prezydenta Lecha Kaczyńskiego nominację przekazał mu szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Władysław Stasiak.
Zaraz po objęciu dowództwa dostał zadanie przygotowania żołnierzy do wojny w Afganistanie. Szkolenie przed pierwszą zmianą odbywało się między innymi w amerykańskim ośrodku w Hohenfels w Bawarii.
Obrona siedmiu żołnierzy
16 sierpnia 2007 roku polski patrol ostrzelał z moździerza kal. 60 mm (LM-60) i wielkokalibrowego karabinu maszynowego (WKM) wioskę Nangar Khel w prowincji Paktika. Zginęło sześć osób, w tym kobiety i dzieci.
Kilka dni później Skrzypczak brał udział w rozmowie u szefa MON i potwierdził wersję znaną z raportu żołnierzy. Szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Antoni Macierewicz przedstawił inną, opartą na podsłuchach – według niej żołnierze okłamali dowódców, a ostrzał mógł być zemstą na cywilach.
Siedmiu żołnierzy trafiło do aresztu w listopadzie 2007 roku. Skrzypczak publicznie skrytykował formę zatrzymania, wyraził przekonanie o ich niewinności i zapowiedział, że poda się do dymisji, jeśli zostaną skazani.
Jak wspominał, wbrew stanowisku ministra pojechał do aresztu z biskupem polowym, żeby spotkać się z podwładnymi. 1 czerwca 2011 roku Wojskowy Sąd Okręgowy uniewinnił wszystkich siedmiu, a generał, wtedy już w rezerwie, pojawił się na ogłoszeniu wyroku.
Sprawa nie skończyła się jednak tego dnia. Sąd Najwyższy w 2012 roku prawomocnie uniewinnił trzech oskarżonych, a sprawę czterech pozostałych skierował do ponownego rozpoznania. W marcu 2015 roku sąd uznał, że nie było zbrodni wojennej, ale przypisał im wykonanie rozkazu niezgodnie z jego treścią i z zasadami użycia broni.
Trzech dostało kary w zawieszeniu, wobec czwartego postępowanie warunkowo umorzono. Skrzypczak do końca życia powtarzał, że żołnierzy oskarżono niesłusznie, a wśród wojska pozostał po tym „syndrom Nangar Khel” – strach przed użyciem broni.
Skąd wzięło się 25 granatników w polskiej armii? W czasie, gdy ministerstwo nie odpowiadało na jego wnioski sprzętowe, Skrzypczak pojechał z oficjalną wizytą do Izraela. Przy kolacji zażartował do dowódcy wojsk lądowych gospodarzy, że Izraelczycy mają w magazynach więcej broni, niż są w stanie przechować, więc mogliby coś podarować.
Rano usłyszał, że Polska dostanie 25 granatników automatycznych kal. 40 mm z jednostką ognia, pod jednym warunkiem – transport organizuje strona polska. Zgodę ministra załatwił szef Sztabu Generalnego gen. Franciszek Gągor.
Tak generał opowiadał tę historię w „Układzie Otwartym”. Sam transfer potwierdzają niezależne źródła: pierwsze polskie granatniki Mk 19 Mod 3 trafiły do wojska w 2007 roku jako nieodpłatny dar Izraela, w ramach pilnej potrzeby operacyjnej przed misją w Afganistanie. Publikacje branżowe mówią o pierwszych 20 sztukach, generał pamiętał 25. Część trafiła do Afganistanu i Iraku, reszta służyła do szkolenia, a dziś Wojska Lądowe mają około 200 egzemplarzy tej broni.

Waldemar Skrzypczak, Edyta Żemła
Jesteśmy na progu wojny (e-book)
Gen. Waldemar Skrzypczak i Edyta Żemła o tym, jak wyglądałaby wojna z Rosją i dlaczego polska armia nie jest na nią gotowa. Wydanie papierowe jest wyprzedane, w sprzedaży została wersja elektroniczna.
Kup w TaniaKsiazka →Śmierć kapitana Ambrozińskiego i dymisja w 2009 roku
10 sierpnia 2009 roku w zasadzce pod Usman Khel zginął por. Daniel Ambroziński z 25 Brygady Kawalerii Powietrznej, pośmiertnie awansowany na kapitana. Sześć dni później jego dowódca stanął nad trumną i publicznie upomniał się o sprzęt, który obiecał żołnierzom, a którego politycy im nie dali.
Od ponad roku Skrzypczak wysyłał do MON i Sztabu Generalnego wnioski o sprzęt dla kontyngentu w Afganistanie, w tym o bezzałogowe statki powietrzne (BSP). Procedury w Sztabie Generalnym trwały – jak mówił – rok, a odpowiedzi w większości nie przychodziły. Do końca życia twierdził, że gdyby patrol Ambrozińskiego miał wsparcie z powietrza w postaci BSP, zauważyłby zasadzkę z góry. Rok później w tym samym dystrykcie Adżiristan ciężko ranny został snajper Przemysław Wójtowicz, który w wywiadach równie ostro ocenia ówczesne dowództwo.
Minister obrony Bogdan Klich odpowiedział, że jest zdumiony słowami generała, który mógł wielokrotnie powiedzieć mu o tych sprawach osobiście. Szef Sztabu Generalnego gen. Franciszek Gągor ocenił, że dowódca niewłaściwie wybrał formę i czas wypowiedzi.
Słowa nad trumną
Samolot transportowy C-295M z bazy w Ramstein przywiózł trumnę z ciałem kpt. Daniela Ambrozińskiego na lotnisko 25 Brygady Kawalerii Powietrznej. Po mszy żałobnej dowódca Wojsk Lądowych wyszedł poza zwyczajową formułę pożegnania. Mówił, że jego podwładni zrobili wszystko, by wojsko było dobrze wyposażone, i że to żołnierze wiedzą, czym mają walczyć, a nie urzędnicy i biurokracja.
Padło zdanie, które komentatorzy cytują do dziś – „zabrano nam kompetencje, a zostawiono odpowiedzialność”. Zanim generał wrócił do Warszawy, w mediach rozpętała się burza, a premier Donald Tusk zapowiedział zmianę procedur zakupu uzbrojenia.
- 17 sierpnia 2009
- Oddanie się do dyspozycji
- 15 września 2009
- Odwołanie
raport o zwolnienie ze stanowiska podyktowany dwóm pułkownikom ze sztabu trafił kurierem do Kancelarii Prezydenta
dzień później na Cytadeli Warszawskiej przekazał dowodzenie gen. dyw. Tadeuszowi Bukowi
Skrzypczak odpowiedział ministrowi, że uwagi przekazywał wielokrotnie drogą służbową. Następnego dnia, według własnej relacji, przyszedł do szefa Sztabu Generalnego i oznajmił, że składa dymisję, bo inaczej sprawa będzie się ciągnęła za nimi oboma.
Raport o oddanie się do dyspozycji prezydenta podyktował dwóm pułkownikom ze swojego sztabu, a kurier zawiózł dokument do Kancelarii Prezydenta. Kiedy politycy próbowali go przekonać, żeby wycofał pismo, odmówił – dymisja została już ogłoszona i nie mógł jej cofnąć „dlatego, że takie są względy polityczne”.
15 września 2009 roku został odwołany, a dzień później na Cytadeli Warszawskiej przekazał dowodzenie gen. dyw. Tadeuszowi Bukowi, swojemu zastępcy z Żagania, którego sam rekomendował na następcę. Siedem miesięcy później Buk zginął w katastrofie smoleńskiej razem z gen. Gągorem i niemal wszystkimi najwyższymi dowódcami Sił Zbrojnych RP z tamtych lat. Skrzypczak mówił po latach, że został jedynym dowódcą z tamtego szczebla, który pamięta, co działo się w armii w latach 2006–2009. Krzyż Komandorski Orderu Krzyża Wojskowego, nadany mu w 2009 roku, odebrał dopiero dwa lata później.
Czy wyszedł z roli żołnierza? Pytany o to wprost przez Igora Jankego, odpowiadał, że był świadomy konsekwencji i wiedział, że zapłaci dużo. Nie żałował, bo obiecał wojsku wyposażenie, którego nie dostarczyli politycy, ale to on był gwarantem tej obietnicy wobec żołnierzy.
Poniżej zestawienie najważniejszych stanowisk w karierze generała.
| Lata | Stanowisko | Stopień |
|---|---|---|
| 1980–1984 | dowódca plutonu, potem kompanii czołgów, 16 Pułk Czołgów Średnich w Słupsku | ppor. – por. |
| 1987–1989 | Oddział Planowania Operacyjnego, Sztab Frontu Polskiego (Nadmorskiego) | kpt. |
| 1991–1993 | dowódca 32 Pułku Zmechanizowanego w Kołobrzegu | mjr – ppłk |
| 1998–2001 | dowódca 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej w Elblągu | płk – gen. bryg. (2000) |
| 2003–2006 | dowódca 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej w Żaganiu | gen. dyw. (2004) |
| II–VIII 2005 | dowódca Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe, IV zmiana PKW Irak | gen. dyw. |
| 2006–2009 | dowódca Wojsk Lądowych | gen. broni (2006) |
| 2011–2012 | doradca ministra obrony narodowej | gen. broni w st. spocz. |
| 2012–2013 | podsekretarz stanu w MON ds. uzbrojenia i modernizacji | gen. broni w st. spocz. |
Dwa ostatnie wiersze tej tabeli wyglądają jak powrót do łask. W praktyce były początkiem drugiego, znacznie bardziej gorzkiego konfliktu.
Wiceminister, kontrwywiad i śledztwo umorzone po dwóch latach
We wrześniu 2011 roku Skrzypczak został doradcą ministra obrony Tomasza Siemoniaka, a 25 czerwca 2012 roku podsekretarzem stanu odpowiedzialnym za uzbrojenie i modernizację techniczną. Po latach nazwał tę decyzję swoją „totalną porażką”.
Powodem nie były zakupy, tylko relacje ze służbami. Wiosną 2013 roku Służba Kontrwywiadu Wojskowego złożyła doniesienie o możliwości popełnienia przez niego przestępstwa. We wrześniu SKW odmówiła wydania mu kolejnego poświadczenia bezpieczeństwa, kwestionując prawdziwość ankiety bezpieczeństwa osobowego.
Z ustaleń mediów wynikało, że kontrwywiad miał zastrzeżenia do jego wydatków i kontaktów z firmami zbrojeniowymi, między innymi z lobbystą Mieczysławem Bullem. „Gazeta Wyborcza” ujawniła pismo wiceministra do izraelskiego resortu obrony, w którym przed ogłoszeniem przetargu na bezzałogowce wymieniono konkretnego producenta. Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie podejrzenia o przyjęcie korzyści majątkowej przez osobę pełniącą funkcję publiczną, a w październiku przejęła je Prokuratura Apelacyjna.
Wiceminister bez ważnego poświadczenia bezpieczeństwa nie może pracować w resorcie obrony. 28 listopada 2013 roku Skrzypczak podał się do dymisji, pisząc w oświadczeniu, że nie ciążą na nim żadne zarzuty, a odchodzi z powodu medialnej nagonki.
Siemoniak wysoko ocenił jego pracę, zwłaszcza reformę procedur przetargowych. Tusk dymisję przyjął. Sam generał w liście otwartym napisał, że nigdy nie przyjął żadnych korzyści majątkowych ani w wojsku, ani w ministerstwie.
W listopadzie 2015 roku Prokuratura Apelacyjna w Warszawie umorzyła postępowanie. Skrzypczak podkreślał wtedy, że przez cały czas występował w nim jako świadek, nie podejrzany, choć sprawdzano według jego słów jedenaście różnych wątków.
Sprawę nazwał politycznym terrorem. Do końca życia twierdził, że został instrumentalnie potraktowany, że służby „odgrywały się” na nim za publiczną krytykę z 2009 roku i że był podsłuchiwany. Zastrzeżeń SKW nigdy nie ujawniono publicznie, więc obie wersje – kontrwywiadu i generała – pozostają bez rozstrzygnięcia.
O podsłuchu mówił nie tylko na podstawie przypuszczeń. 20 września 2023 roku „Gazeta Wyborcza” ujawniła, że od marca do czerwca 2019 roku jego telefon był kontrolowany systemem Pegasus – agenci sprawdzali zawartość aparatu co najmniej kilkanaście razy i przejmowali nad nim kontrolę. Obok niego inwigilowano dwóch innych byłych wysokich rangą oficerów. Generał nie był wtedy objęty żadnym postępowaniem.
Sam wiązał to z polityką. Wiosną 2019 roku, przed kampanią parlamentarną, spotykał się z liderami opozycji, którzy sondowali, czy wystartuje z ich list. „Widać, że jestem dla nich większym zagrożeniem niż terroryści i rosyjscy szpiedzy” – komentował dla Polsat News. Dodawał, że wiedział o wcześniejszym śledzeniu go przez Rosjan, ale nie sądził, że stanie się wrogiem własnego państwa. Szef MSWiA Mariusz Kamiński odpowiedział, że nie zna takiej sprawy, a metody pracy służb są niejawne i stosowane za zgodą prokuratora i sądu. W kwietniu 2024 roku Onet podał, że Skrzypczak znalazł się wśród 31 świadków wezwanych przez prokuraturę w śledztwie dotyczącym użycia Pegasusa.
W 2015 roku został doradcą dyrektora Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia w Zielonce. Stracił tę funkcję w lutym 2017 roku po tym, jak skrytykował domaganie się honorów wojskowych przez Bartłomieja Misiewicza, cywilnego rzecznika ówczesnego szefa MON Antoniego Macierewicza.
Komentator, który przewidział atak na Kijów
Po odejściu z MON stał się jednym z najczęściej cytowanych komentatorów wojskowych w Polsce. Nie unikał ostrych ocen ani błędnych prognoz, a wojnę na Ukrainie komentował od jej pierwszego dnia do ostatnich tygodni życia.
W programie „Układ Otwarty” Igora Jankego wystąpił po raz pierwszy 27 stycznia 2022 roku, kiedy rozmawiano o tym, czy wojna w ogóle wybuchnie. Przewidywał wtedy, że Kijów zostanie zaatakowany z powietrza. Drugi raz pojawił się w dniu inwazji, a potem jeszcze 118 razy.
Nie wszystkie jego oceny się sprawdziły – wielokrotnie ogłaszał, że Rosja tę wojnę już przegrała, i wyznaczał terminy, które okazywały się nietrafione. Sam powtarzał, że po latach w Sztabie Frontu Polskiego zna sowiecką, a więc i rosyjską, szkołę dowodzenia od środka.
Dwugodzinna rozmowa z Igorem Jankem, nagrana na kilka miesięcy przed śmiercią generała, jest najpełniejszą relacją z jego własnej perspektywy – od lasu pod Słupskiem w grudniu 1981 roku, przez Diwanię i Leźnicę Wielką, po rozliczenie z rolą wiceministra. Warto ją obejrzeć w całości, zanim sięgnie się po jego książki.
Napisał ich kilka. Biografia „Moja wojna” (2010), powstała we współpracy z dziennikarzami Michałem Majewskim i Pawłem Reszką, ukazała się osiem miesięcy po dymisji.
Później razem z dziennikarką Edytą Żemłą napisał „Jesteśmy na progu wojny” – scenariusz przyszłego konfliktu z Rosją, w którym nie zostawił na polskiej armii suchej nitki. Ta sama autorka opisała sprawę Nangar Khel w książce „Zdradzeni”. W 2010 roku poparł kandydaturę Andrzeja Olechowskiego na prezydenta i zagrał gen. Antoniego Chruściela ps. „Monter” w teledysku szwedzkiego zespołu Sabaton do utworu „Uprising”.
Rodzina, choroba i pożegnanie
Życie prywatne generała zostało po jego śmierci tematem wyszukiwań równie częstym jak Nangar Khel. Odpowiedzi są proste i w większości pochodzą od niego samego.
Ożenił się dwukrotnie. Z pierwszą żoną Teresą, lekarką pediatrą, miał syna Renarta (rocznik 1981) i córkę Annę (1984). W październiku 2008 roku poślubił Iwonę, a latem 2009 roku, kilka tygodni przed dymisją, urodziła się ich córka Natalia.
Ostatnie lata spędził w Legionowie. Igor Janke wspominał, że nagrania trzeba było przekładać, bo generał obiecał coś żonie albo miał odebrać córkę – i że nigdy nie oczekiwał honorarium za występy.
Syn poszedł w jego ślady, budując karierę bez protekcji ojca. Renart Skrzypczak ukończył Wyższą Szkołę Oficerską Wojsk Lądowych we Wrocławiu w 2004 roku w specjalności pancernej, służył w Iraku i Afganistanie, dowodził batalionem czołgów w 10 Brygadzie Kawalerii Pancernej, a od 24 marca 2025 roku dowodzi 1. Warszawską Brygadą Pancerną. Ojciec mówił o nim, że ma „podwójne obowiązki, bo wszyscy patrzą na jego ruchy”, i że nigdy nie wtrącał się w jego karierę.
13 sierpnia 2026 roku prezydent Karol Nawrocki mianował go generałem brygady. Nominację odebrał na defiladzie z okazji Święta Wojska Polskiego, rok i trzy tygodnie po pogrzebie ojca.
Waldemar Skrzypczak chorował od dawna, o czym wiedzieli tylko najbliżsi i kilku współpracowników. Do końca komentował wojnę, choć – jak wspominał Janke – zdarzało się przerywać nagrania, bo źle się czuł. Zmarł w poniedziałek 21 lipca 2025 roku w Legionowie w wieku 69 lat.
Pogrzeb o charakterze państwowym odbył się 25 lipca. Po mszy w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie, na której żegnał go wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, spoczął na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, przy salwie honorowej i Marszu żałobnym Chopina.
Zostawił po sobie spór, którego sam nie próbował domykać. Dla jednych był dowódcą, który jako jedyny powiedział głośno o skali zaniedbań sprzętowych w Afganistanie. Dla drugich generałem, który wyszedł z roli i trzy lata później oddał się w ręce tych samych polityków. On sam uważał, że obie rzeczy są prawdą.
Gen. Waldemar Skrzypczak – najczęściej zadawane pytania
Dlaczego gen. Skrzypczak podał się do dymisji w 2009 roku?
Po śmierci kpt. Daniela Ambrozińskiego w Afganistanie generał powiedział 16 sierpnia 2009 roku nad jego trumną, że wojskowa biurokracja i politycy ignorowali wnioski dowódców o sprzęt, w tym o bezzałogowe statki powietrzne (BSP). Minister Bogdan Klich uznał wypowiedź za niedopuszczalną w tej formie. Dzień później Skrzypczak oddał się do dyspozycji prezydenta, a 15 września został odwołany ze stanowiska dowódcy Wojsk Lądowych.
Czym skończyło się śledztwo przeciwko gen. Skrzypczakowi z 2013 roku?
Postępowanie w sprawie podejrzenia o przyjęcie korzyści majątkowej, wszczęte z doniesienia Służby Kontrwywiadu Wojskowego, zostało umorzone przez Prokuraturę Apelacyjną w Warszawie w listopadzie 2015 roku. Skrzypczak przez cały czas miał w nim status świadka, nie podejrzanego, a mimo to w 2013 roku cofnięto mu poświadczenie bezpieczeństwa, przez co musiał odejść z MON.
Jaka była przyczyna śmierci gen. Waldemara Skrzypczaka?
Generał chorował od dłuższego czasu, ale nie mówił o tym publicznie i do końca komentował sytuację na Ukrainie. Zmarł 21 lipca 2025 roku w Legionowie w wieku 69 lat. Rodzina i bliscy współpracownicy nie podali przyczyny śmierci, w mediach opisywano ją jako długą walkę z chorobą.
Jak wyglądało życie rodzinne gen. Skrzypczaka i kim jest jego syn Renart?
Był żonaty dwukrotnie. Z pierwszą żoną Teresą, lekarką, miał syna Renarta i córkę Annę. Z drugą żoną Iwoną, którą poślubił w 2008 roku, miał córkę Natalię, urodzoną w 2009 roku. Syn Renart jest oficerem wojsk pancernych, dowódcą 1. Warszawskiej Brygady Pancernej i od sierpnia 2026 roku generałem brygady.
Jaki był związek gen. Skrzypczaka ze sprawą Nangar Khel?
Jako dowódca Wojsk Lądowych od początku bronił siedmiu żołnierzy oskarżonych o zbrodnię wojenną po ostrzale wioski Nangar Khel 16 sierpnia 2007 roku. Krytykował sposób ich zatrzymania, odwiedził ich w areszcie i zapowiedział własną dymisję w razie skazania. W 2011 roku sąd uniewinnił wszystkich, a po kasacji i ponownym procesie w 2015 roku trzech żołnierzy skazano w zawieszeniu za nieprawidłowe wykonanie rozkazu, wykluczając zbrodnię wojenną.
Źródła
https://pl.wikipedia.org/wiki/Waldemar_Skrzypczak
https://www.youtube.com/watch?v=_witDSWIZUA
https://www.youtube.com/watch?v=aSr8yBtDfAw
https://www.wprost.pl/kraj/169246/gen-skrzypczak-oskarza-politykow.html
https://www.rp.pl/sluzby/art7570091-awantura-o-ostre-slowa-generala
https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/749060,afera-w-mon-i-skw-gen-skrzypczak-zlozyl-dymisje-z-funkcji-wiceministra-obrony-narodowej.html
https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/505331,afera-ze-skrzypczakiem-gen-waldemar-skrzypczak-uwolniony-od-korupcyjnych-podejrzen-terror-polityczny.html
https://wiadomosci.wp.pl/gw-generalowie-podsluchiwani-pegasusem-6943635393039072a
https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2023-09-21/gen-w-skrzypczak-o-pegasusie-jestem-dla-nich-wiekszym-zagrozeniem-niz-rosyjscy-szpiedzy/
https://defence24.pl/sily-zbrojne/granatniki-z-korei-dlaczego-nie-z-polski-analiza
https://pl.wikipedia.org/wiki/Granatnik_Mk_19
https://pl.wikipedia.org/wiki/Incydent_w_Nangar_Khel
https://www.rp.pl/kraj/art44994061-syn-gen-skrzypczaka-poszedl-w-slady-ojca-plk-renart-skrzypczak-otrzymal-awans-generalski
https://wiadomosci.wp.pl/pogrzeb-gen-waldemara-skrzypczaka-relacja-z-uroczystosci-7182182679357569v





